Grupa przestępcza, składająca się z 40-letniego "mózgu" operacji i dwóch jego "pracowników" założyła fikcyjną spółkę deweloperską. Sfałszowali dokumenty, z których wynikało, że w skład spółki wchodzi właściciel 25-arowej, niezabudowanej działki niedaleko Rynku, który o całym zajściu nie miał pojęcia.
Następnie działkę przepisali na rzecz nowo założonej spółki i sprzedali prywatnemu właścicielowi za około milion złotych. Sprawa wyszła na jaw, kiedy prawowity właściciel otrzymał pocztowe ponaglenie o zapłatę odsetek ze sprzedaży.
- Sytuacja jest kuriozalna. W myśl przepisów prawnych mamy dwóch prawowitych właścicieli. Jeden to ten pierwotny właściciel, który walczy teraz w sądzie cywilnym o swoją nieruchomość i deweloper, który w dobrej wierze kupił od przestępców ziemię - tłumaczy Katarzyna Cisło z małopolskiej policji.
Jak dodaje Cisło, trzem członkom grupy przestępczej grozi do 10 lat więzienia. W tej sprawie planowane są dalsze zatrzymania.
(Karol Surówka/ko)
Obserwuj autora na Twitterze: