Dla jednych to zajęcie na chwilę a dla innych na całe życie. Wszyscy jednak zgodnie przyznają, że występowanie przed ludźmi sprawia im ogromną przyjemność.
Wśród artystów ulicznych, bo o nich mowa, najwięcej jest mimów ubranych w przeróżne kostiumy - od Husarza po Robotnika z Nowej Huty. Są jednak tacy artyści, którzy wzbudzają kontrowersje. Kilka dni temu sprzed kościoła mariackiego usunięci zostali Śmierć i Diabeł, którzy rzekomo nie pasowali do specyfiki tego miejsca. Jak się jednak okazuje krakowski Rynek nie zna próżni, na placu mariackim pojawili się nowi artyści.
Cracow Street Choir, bo o nich mowa, to grupa młodych przyjaciół, którzy śpiewają własne aranżacje przebojów klasycznych i najnowszych. Jak mówią ich obecność nie wzbudza kontrowersji, przeciwnie - ludzie z zaciekawieniem przystają i słuchają ich śpiewu. Największy entuzjazm, szczególnie wśród zagranicznych turystów, wywołują brawurowe wykonania "Bohemian Rhapsody" czy "Hey Jude". Z kolei Polacy najchętniej przystają, żeby posłuchać pieśni patriotycznych.
[Posłuchaj: ]
(Krzysztof Orski)