Ponad 740 razy małopolscy strażacy musieli usuwać skutki huraganu Ksawery. Silny wiatr wiał w Małopolsce od czwartku. Uszkodził 59 dachów, 41 linii energetycznych i telefonicznych i 3 samochody. Najwięcej interwencji było w powiatach: krakowskim, wadowickim, tarnowskim i oświęcimskim.
Posłuchaj synoptyka Piotra Wałacha z Centralnego Biura Prognoz Meteorologicznych IMGW:
Tylko w nocy z piątku na sobotę małopolscy strażacy interweniowali blisko 50 razy. Jak poinformował Radio Kraków Marcin Wolanin z komendy wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Krakowie, interwencje dotyczyły najczęściej usuwania połamanych gałęzi i konarów drzew z dróg i posesji . Strażacy interweniowali w Krakowie i powiecie krakowskim, a także w powiecie tarnowskim (w Ciężkowicach, Zborowicach, Jastrzębi czy też Pławnej) i powiecie brzeskim. Skutki huraganu usuwali też w Małopolsce Zachodniej i na Sądecczyźnie.
W powiecie brzeskim strażacy do akcji wyjeżdżali cztery razy, nad ranem w sobotę usuwali też gałęzie z drogi powiatowej w Wokowicach.
Z kolei ich koledzy z Dąbrowy Tarnowskiej ostatnią interwencję związaną z wiatrem zantowali wieczorem w piątek. Z wieży kościoła w Delastowicach w gminie Szczucin urwał się krzyż. Krucyfiks uszkodził część dachu i zahaczył o piorunochron.
Także w piątek wieczorem wiatr porwał wolnostojący garaż w Dębinie Łętowskiej, który oparł się o dom. Na szczęście nikomu nic się nie stało. Z kolei w centrum Wojniczu przewróciła się choinka.
Wiatr wyrządził też w nocy sporo szkód na Sądecczyźnie i w Małopolsce Zachodniej. W Gaboniu, w gminie St. Sącz drzewo połamane drzewo zablokowało drogę w Gaboniu. Kolejne spadło na ul. Nawojowską w Nowym Sączu. Na Sądecczyźnie wciąż kilkaset domów nie ma też prądu. W piątek energetykom udało się usunąć najpoważniejsze awarie ale pozostała długa lista uszkodzeń na przydomowych przyłączach. Ich usuwanie może zając nawet kilka dni.
W piątek ekipa specjalistów od prac na wysokościach usuwała potargane reklam ze szkieletora. Wiatr uszkodził gigantyczne banery wiszące na słynnym, niedokończonym krakowskim wieżowcu. Strażacy i mieszkańcy obawiali się, że płachty mogą się zerwać i że może dojść do tragedii.
dziennikarze RK