Największe szkody i straty wystąpiły na terenie powiatów: krakowskiego, proszowickiego i wielickiego. Aktualnie trwa usuwanie skutków opadów oraz szacowanie strat.
Posłuchaj o zniszczonych uprawach rolników
609 interwencji przy których pracowało 3 i pół tysiąca strażaków - tylko w ciągu jednej doby. To daje obraz rozmiarów tego, co przeżywamy od kilku dni w Małoplsce. Strażacy pracowali też przy 48 powalonych drzewach i 13 uszkodzonych dachach. W ciągu ostatnich dni konieczna była też ewakuacja 6 osób.
Najwięcej interwencji było w w rejonie Wieliczki i Skawiny, która wczoraj była prawie całkowicie odcięta od świata, bo woda zalała dwie główne ulice wjazdowe do tego miasta, strażacy układali tam zapory z worków z piaskiem i wzmacniali wały przeciw powodziowe. Podobna sytuacja miała też miejsce w Krakowie, w Bieżaniowie. Rzeka Serafa przerwała wały i dzięki szybkiej interwencji strażaków wodę udało się skierować na łąki i dzięki temu ocalono od zalania okoliczne domy.
Na całkowite podsumowanie prac trzeba będzie jeszcze poczekać, ale już teraz widać, że ulewy wyrządziły ogromne szkody.
REGION TARNOWSKI:
Ponad 150 podtopionych budynków gospodarczych, 241 mieszkalnych i 8 użyteczności publicznej, ponad 30 km uszkodzonych dróg i kilka uszkodzonych mostów- to bilans podtopień, z którymi wczoraj walczył region tarnowski. W kilku miejscach utworzyły się także osuwiska. Jendo z nich zabezpieczane jest na drodze powiatowej relacji Skrzyszów - Łękawka, obok tamtejszego przedszkola - na szczęście osuwisko nie zagraża żadnemu budynkowi.
Największe straty ponieśli mieszkańcy tych regionów, których woda nie oszczędzała i w ubiegłych latach. Po wczorajszym zagrożeniu dzisiaj sytuacja na terenie regionu tarnowskiego już się uspokaja.
Pogotowie przeciwpowodziowe obowiązuje jednak nadal na terenie Powiśla Dabrowskiego - tam po wczorajszych podtopieniach nadal w wielu miejscach stoi woda. Najbardziej ucierpiały tam gminy Olesno, Dąbrowa Tarnowska, Gręboszów, Bolesław i Mędrzechów. Woda zalała tam kilka tysięcy hektarów pół uprawnych.
Tradycyjnie rzeka zalała także domy w Skrzyszowie. Woda nie oszczędził także budynków użyteczności publicznej, w Skrzyszowie podtopiła przedszkole i ośrodek zdrowia.
W Radłowie zalany został Stadion, podmyte zostały tam także wały na Dunajcu, kilkadziesiąt gospodarstw ucierpiało także na terenie gminy Lisia Góra i tam najdłużej wczoraj trwało ratowanie dobytku mieszkańców regionu.
Spore straty ponieśli rolnicy - kilka tysiecy hektarów upraw znalazło się pod wodą - głównie rosliny okopowe i zboża. Samorządowcy już zapowiadaj że będą oczekiwać wsparcia finansowego dla poszkodowanych mieszkańców.
KRAKÓW I OKOLICE:
W Krakowie rzeka Serafa przerwała wały przeciwpowodziowe . N a szczęście wodę udało się skierować na łąki i pola i nie zagraża budynkom mieszkalnym.
Film z miejscowości Błogocice (powiat Proszowicki, gmina Radziemice) nadesłany przez naszego słuchacza:
Rzeka Ropa/fot.M.Wodziński
W całej Małopolsce rolnicy liczą załamują ręce i liczą straty po nawałnicach, jakie przeszły w ostatnim czasie nad naszym regionem. Wymieniają jakie owoce i które warzywa najbardziej ucierpiały i wbrew pozorom, wcale nie czekają na słońce. Ono i tak już nie pomoże, strat nie odrobimy - twierdzą. Rolnicy skarżą się, że stracili dorobek całego życia, a to, co zostało, w niczym nie przypomina warzyw i owoców, które zbierali w poprzednich, lepszych sezonach.
Poszkodowani w wyniku nawałnic mogą liczyć na pomoc samorządów - informuje Monika Frenkiel - rzeczniczka wojewody małopolskiego. Po 6 tysięcy złotych w ramach pomocy doraźnej otrzymali właśnie mieszkańcy dwóch gmin, których domy zniszczył żywioł. Pieniądze trafiły do rodzin z Nowego Brzeska i Ryglic - mówi rzeczniczka.
Aby otrzymać pomoc należy zgłosić się do gminy. Ta występuje z wnioskami do urzędu wojewódzkiego, gdzie zapada decyzja o przekazaniu pieniędzy na konto gminy. Potem gmina wypłaca pieniądze swoim mieszkańcom.
Ludzie niechętnie ubezpieczają swój dobytek od następstw nawałnic czy powodzi - zauważa Krystyna Krawczyk z biura Rzecznika Ubezpieczonych. Choć dyrektor dokładnych statystyk nie zna, przyznaje, że osób ubezpieczonych jest znacznie mniej niż powinno być. Mieszkańcy ryzykują, a potem szukają pomocy w gminie czy rządzie - ubolewa Krystyna Krawczyk. A ta pomoc może być niestety niewystarczająca.
(jp/ms/Karol Surówka/Ola Ratuznik/ Agnieszka Wronska / Agata Wolak / RK)