Nie przeszkadza im bliskość ludzi, ruchliwa droga i spacerowicze z psami - bobry powróciły do Krakowa i właśnie zaczęły budować kolejne żeremie. Ich obecność nie wszędzie jest jednak mile widziana. Niestety szkody wyrządzane przez te zwierzęta są coraz poważniejszym problemem w całej Małopolsce.
Według Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Krakowie w zeszłym roku największy problem z tymi gryzoniami mieli mieszkańcy Witowic Dolnych w gminie Łososina Dolna, gdzie bobry powaliły ponad 300 drzew. W niektórych miejscach żeremia bobrowe osiągały imponujące rozmiary, największe powstały w Kurowie i w Nowym Sączu u ujścia Łubinki do Dunajca.
Będących pod ochroną bobrów przybywa, z roku na rok rosną też odszkodowania, które są wypłacane za np. zniszczone przez bobry groble przy stawach rybnych, zalane pola, podtopione lasy .
Naukowcy z Instytutu Nauk o Środowisku UJ, od wielu lat prowadzą badania na temat strat spowodowanych przez bobry w Polsce. Według nich, zaledwie 3% stanowisk bobrów w Polsce powoduje mniejsze lub większe szkody. Badania przeprowadzone przez RDOŚ w Krakowie nie są już tak optymistyczne. W 2012 roku szkody wyrządzone przez bobry w małopolskich gospodarstwach rolnych, leśnych i rybackich oszacowano na 373 tys. zł.
Odszkodowania za szkody wyrządzone przez zwierzęta chronione pokrywa budżet państwa za pośrednictwem RDOŚ. Od kilku lat prowadzony jest program, który doprowadzić ma do zmniejszenia szkód wyrządzonych przez bobry. Właściciele gruntów, na których osiedliły się bobry mogą zgłosić się właśnie do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Krakowie.
A jeszcze około 30 lat temu, bóbr był gatunkiem rzadko występującym w Polsce. Według danych GUS populacja w naszym kraju ciągle wzrasta i obecnie wynosi 80-90 tysięcy osobników. Tymczasem w latach 90. ich liczebność wahała się w granicach 5 tysięcy.