Kiedyś jeździły nawet różowe, dziś za taki kolor ich właściciel może słono zapłacić. Od pierwszego stycznia zaczęły obowiązywać nowe przepisy, które regulują wygląd dorożek jeżdżących po Rynku Głównym w Krakowie.
Wygląd i kształt krakowskich dorożek podobnie jak londyńskich taksówek jest określony w przepisach. Jako, że to jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli miasta wygląd i kolor dawnych pojazdów musi być jednolity. Nie ma mowy o różowej czy innej pstrokatej barwie. Dorożkarze mieli 4 lata by dostosować się do nowego prawa. Jak twierdzą urzędnicy - udało się. Zmianę widzą też krakowianie.
Urząd miasta wprowadził nowe przepisy ze względów estetycznych i bezpieczeństwa mieszkańców. Jak powiedział Tomasz Popiołek - szef wydziału spraw administracyjnych w urzędzie miasta Krakowa: "Kiedyś dorożki wcale nie przypominały prawdziwych dorożek, a na pokład zabierały nawet 8 osób. Dziś mogą zabierać maksymalnie 4 a długość całego zaprzęgu nie może przekroczyć siedmiu metrów."
Rzecznik straży miejskiej zapowiada, że strażnicy będą kontrolować, kto z jaką dorożką wjeżdża na rynek . Gdy okaże się, że właściciel nie ma zgody plastyka miejskiego, szybko zajmą się nim miejscy urzędnicy.
(Ola Ratusznik/ dw)