8 złotych za bilet 60-minutowy, 109 złotych za bilet miesięczny mieszkańca na wszystkie linie, 80 zł na jedną - tyle kosztować będą bilety w krakowskiej komunikacji miejskiej od marca przyszłego roku. O podwyżkach zdecydowali w środę (17 grudnia) radni Krakowa.
Od 2 marca 2026 roku mieszkańcy Krakowa zapłacą:
- za bilet miesięczny mieszkańca na wszystkie linie 109 zł (obecnie 90 zł),
- bilet miesięczny mieszkańca na jedną linię 80 zł (dziś 64 zł),
- za półroczny: 565 zł (obecnie 470 zł),
- pojawi się bilet studencki roczny za 470 zł (dla studentów posiadających status Karty Krakowskiej).
- za 24-godzinny po mieście - 20 zł (dotychczas 17), 24-godzinny po aglomeracji - 40 zł (dotychczas 22), 48-godzinny - 40 zł po mieście i aglomeracji (35 zł), 72-godzinny – 55 zł (dotychczas 50 zł), 7-dniowy – po mieście 65 zł (dotychczas 56 zł), 7-dniowy po mieście i aglomeracji – 80 zł (dotychczas 68 zł).
Będzie też bilet 15-minutowy za 4 zł, 30-minutowy – 6 zł, 60-minutowy – 8 zł (obecnie 6 zł), 90-minutowy – 9 zł (teraz 8 zł). Zniknie bilet 20-minutowy. Bilety ulgowe będą o połowę tańsze.
Co jeszcze? Ceny biletów grupowych pozostaną bez zmian. Kara za brak ważnego biletu podczas kontroli w pojeździe komunikacji miejskiej równa ma być stukrotności ceny biletu czasowego 15-minutowego, czyli – w przypadku normalnego biletu będzie to kara w wysokości 400 zł (obecnie 300 zł).
"Czy będziemy najdrożsi? Absolutnie nie"
Magistrat tłumaczył, że podwyżki są konieczne, żeby wzmocnić ofertę miejskiego przewoźnika, ale też poradzić sobie z rosnącymi kosztami przewozów. Rządzący Krakowem, zapewniają, że jakość usług będzie lepsza, uda się też zwiększyć liczbę kursów.
Koszty funkcjonowania komunikacji wzrosły o 80 procent w ciągu pięciu lat. Podwyżki, które dzisiaj proponujemy, to około 20 procent. Czy będziemy najdrożsi, jak niektórzy mówią? Absolutnie nie, ponieważ wiele miast ma bilety okresowe za 130, 140 złotych, a my nawet po tej podwyżce będziemy mieć za 109. Podwyżki są konieczne, jeżeli chcemy rozwijać komunikację miejską, zwiększać ofertę tam, gdzie mieszkańcy się domagają
- mówił Aleksander Miszalski, prezydent Krakowa.
Opozycja miała inne zdanie. Michał Drewnicki, radny PiS:
Byliśmy przeciwko tej podwyżce, bo uważamy, że to zbyt radykalne sięganie do kieszeni mieszkańców. W Krakowie bilety byłyby chyba najdroższe w Polsce. Osiem złotych za bilet godzinny jest kwotą olbrzymią. Kraków dopłaca do komunikacji miejskiej najmniej, po podwyżce byłoby to raptem 60 procent, a Warszawa 80 procent z budżetu. Miasto namawia do korzystania z komunikacji miejskiej, a tymczasem taniej jest podróżować taksówką zamówioną przez aplikację.
Michał Starobrat (Kraków dla Mieszkańców):
Radni naszego klubu uważają, że Krakowa nie stać na to, żeby podnosić ceny biletów komunikacji miejskiej, powinniśmy wyciągać wnioski z historii. Kiedy wprowadzono ostatnią podwyżkę, okazało się, że przychody zostały na tym samym poziomie. Z tego można wywnioskować, że część osób mogła zrezygnować z komunikacji miejskiej i to jest nasza największa obawa.
Kraków ma budżet na 2026 rok. Radni przyjęli też wieloletnią prognozę finansową
Zdaniem dyrektora Zarządu Transportu Publicznego Łukasza Franka nowy cennik przyniesie miastu dodatkowe wpływy w wysokości prawie 66 mln zł. Franek w uzasadnieniu uchwały podał, że obecnie miasto dokłada niemal 65 proc. środków własnych na transport zbiorowy.