Najwięcej kierowców pod wpływem narkotyków łapanych jest w Krakowie. W całym kraju takich przypadków w tym roku było już 500, z czego aż 100 w stolicy Małopolski. Do tych szokujących danych dotarł reporter Radia Kraków. Stolica Małopolski jest na niechlubnym pierwszym miejscu wśród dużych miast, jeśli chodzi o liczbę odurzonych zmotoryzowanych.
Zdaniem Tomasza Seweryna, zastępcy naczelnika krakowskiej drogówki, kierowcy często nie zdają sprawy z tego, że narkotyki, inaczej niż alkohol, eliminują kierowców z prowadzenia samochodów nawet na kilkanaście dni. "Po wypiciu alkoholu po 2, 3 dniach możemy wsiąść za kierownicą. Jak zażyjemy narkotyk, to w organizmie ten środek potrafi znajdować się nawet tydzień lub dwa" - tłumaczy Seweryn.
Tymczasem krakowska policja chce kupić więcej narkotesterów. "Można przypuszczać, że skala tego zjawiska jest ogromna" - przyznaje Tomasz Seweryn.
Zdaniem Seweryna jazda pod wpływem narkotyków jest znacznie surowiej karana od jazdy pod wpływem alkoholu . W polskim prawie nie ma bowiem "progów", jeśli chodzi o ilość substancji odurzających w organizmie. To oznacza, że nieważne, jaką ilość danego narkotyku zażyjemy, zawsze możemy zostać ukarani tak, jakbyśmy za kółko wsiedli na przykład z 5 promilami alkoholu we krwi.
(Karol Surówka/ko)