Powraca dyskusja na temat finansowania krakowskich zabytków. Stolica Małopolski każdego roku otrzymuje około 40 milionów złotych z Narodowego Funduszu Rewaloryzacji Zabytków Krakowa.
Obawa utraty milionów, jakie Kraków każdego roku dostaje z Narodowego Funduszu Rewaloryzacji Zabytków Krakowa, budzi niepokój w zarządzie Województwa Małopolskiego. Przypomnijmy, według dzisiejszych doniesień prasowych, ministerstwo kultury chce pozbawić Kraków 40 milionów, jakie stolica małopolski dostaje każdego roku na zabytki. Jak podaje prasa, minister kultury Bogdan Zdrojewski uznał, że Kraków nie potrzebuje już specjalnego funduszu. Pieniądze, zamiast do Krakowa, miałyby trafiać do innych miast na obiekty z listy światowego dziedzictwa UNESCO.
Łukasz Gibała: "Kraków znowu jest skubany z pieniędzy"
- Temat nie jest nowy - komentuje te prasowe doniesienia profesor Franciszek Ziejka, przewodniczący Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa i podkreśla, że źle by się stało, gdyby Kraków przestał otrzymywać te pieniądze. - Miasto na nie zasługuje.
Mniej pieniędzy to mniej remontów, konserwacji i jednocześnie zniszczenie wielkiego wysiłku mieszkańców. Do każdej złotówki z Funduszu, właściciele zabytkowych obiektów dokładają swoją złotówkę.
- To upadnie - dodaje profesor Ziejka. Podkreśla też, że ma inną propozycję finansowania. Chciałby, żeby powołano Narodowy Fundusz Rewaloryzacji Miast Historycznych, by inne miasta zaczęły wykorzystywać doświadczenia Krakowa. Ministerstwo Kultury na razie sprawy nie komentuje.
Zdaniem Jacka Krupy, z zarządu województwa Małopolskiego odpowiedzialnego za sprawy kultury - Kraków nie powinien stracić tych pieniędzy, choć, jak mówi, nic nie jest przesądzone.