Do nietypowej konfrontacji dwóch kontrahentów doszło w lutym tego roku w jednym z krakowskich aresztów. Wszystko zaczęło się w maju ubiegłego roku. Pewien mężczyzna wystawił na sprzedaż skuter. Zgłosił się chętny i okazało się, że to stary znajomy sprzedającego. Postanowili więc dokonać transakcji bez zbędnych formalności. Sprzedawca dał mu papiery, kluczyki i skuter, a kupujący obiecał, że następnego dnia przyniesie pieniądze.
Na obietnicach się jednak skończyło. Nieuczciwy kupujący nie odbierał telefonu. Sprawa obróciła się jednak przeciwko niemu. W lutym tego roku trafił do aresztu za inne przewinienie. W celi spotkał spotkał... starego znajomego, któremu ukradł skuter.
Kupujący raz jeszcze obiecał, że przekaże pieniądze, ale znów tego nie zrobił. Sprzedawca teraz miał już ułatwione zadanie. Po wyjściu z aresztu poinformował policję o nieuczciwości współaresztanta. Lista zarzutów kupującego została więc wydłużona.
(Karol Surówka/ko)
Obserwuj autora na Twitterze: