Rok temu kilka tysięcy kobiet przeszło ulicami Krakowa w manifestacji przeciwko łamaniu praw kobiet i zaostrzeniu prawa aborcyjnego. Dziś kobiety spotkały się ponownie.
Posłuchaj rozmowy z organizatorką krakowskich protestów Magdaleną Kuk
Tym razem nie na krakowskim Rynku Głównym, a przed siedzibą Prawa i Sprawiedliwości. W Krakowie protestowało kilkaset osób - zarówno kobiet jak i mężczyzn. Domagali sie m.in. dostępu do antykoncepcji awaryjnej oraz edukacji seksualnej w szkołach. Dzisiejsza manifestacja została zorganizowana dokładnie rok po czarnym poniedziałku - wielkim strajku polskich kobiet, które sprzeciwiły się wprowadzeniu ustawy całkowicie zakazującej aborcji.
Przed krakowską siedzibą PiS-u trwała także pikieta środowisk pro-lajf. W tej kontrmanifestacji wzięło udział kilka osób.
Kobiety strajkowały też w innych polskich miastach, w tym także w Nowym Sączu i Nowym Targu.
W Nowym Sączu manifestanci sprzeciwiali się m.in. zaostrzeniu przepisów aborcyjnych, ograniczeniu dostępu do antykoncepcji, czy tzw. pigułki dzień po. Domagali się również rzetelnej edukacji seksualnej w szkołach. Podczas protestu zbierano podpisy pod projektem ustawy liberalizującej prawo aborcyjne. Zakłada ona, że aborcja byłaby legalna do dwunastego tygodnia ciąży. Na Sądecczyźnie pod projektem do tej pory podpisało się około 200 osób. Zbiórka potrwa jeszcze kilka dni.
Około 30 osób protestowało dziś na sądeckim rynku w obronie praw kobiet @RadioKrakow pic.twitter.com/BrAoIVE6c5
— Bartosz Niemiec (@bartosz_niemiec) 3 października 2017
Inspiracją dla zorganizowania przed rokiem ogólnopolskiego protestu był strajk kobiet w Islandii. W 1975 roku tamtejsze kobiety postanowiły nie iść do pracy i nie wykonywać obowiązków domowych. Z kolei polska manifestacja zaowocowała zorganizowaniem Międzynarodowego Strajku Kobiet, który został przeprowadzony 8 marca tego roku w około 60 krajach.
(Teresa Gut/jp)