Wtorek, 27 paź 2 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Kilkuset młodych ludzi protestowało przeciwko wojnie w Ukrainie

"Nigdy więcej wojny" - pod tym hasłem przeciwko inwazji na Ukrainę protestowało w czwartek kilkuset młodych ludzi. "Dziś już nie interesuję się, jaka pogoda jest w Charkowie, albo co moi rodzice ugotowali na obiad, tylko tym, czy oni żyją - mówiła Waleria, jedna z uczestniczek manifestacji.

Kilkuset młodych ludzi protestowało przeciwko wojnie w Ukrainie
Fot. PAP/Łukasz Gągulski

"Przez osiem lat w moim państwie toczy się wojna. Od tygodnia - już na całej Ukrainie. Giną ludzie. Władza rosyjska mówi, że nas ratuje przed nazistami. A po co? Po co nas ratować od tego, czego w Ukrainie nie ma? Nie rozumiem" - przemawiała do zgromadzonych 20-letnia Waleria.

Dziewczyna od roku jest w Polsce, a wcześniej mieszkała w Charkowie. "Mieszkałam w niepodległej Ukrainie, więc nie rozumiem, czemu ktoś mnie ratuje. Mam ukraińskojęzycznych i rosyjskojęzycznych przyjaciół, z Kijowa, ze Lwowa, z Odessy, z całego kraju. Oni nie są nazistami, są moimi przyjaciółmi" - wskazywała.

"Wczoraj okupant strasznie ostrzelał moje miasto. Zaatakował ulice, którymi spacerowałam ze swoimi przyjaciółmi i sama, różne budynki, w których się uczyłam, spędzałam czas wolny. Po co? To najważniejsze pytanie" - podkreślała Waleria. "Ten atak na moje miasto, to też atak na mnie. Będąc w Polsce nie czuję się tak naprawdę bezpieczna, bo w Ukrainie zostali moi rodzice, przyjaciele, znajomi i bliscy. Jeśli oni nie są bezpieczni, to ja też nie jestem" - przyznała.

Dziewczyna mówiła, że od kilku dni żyje w paraliżującym strachu o swoich bliskich. "Nigdy nie myślałam, że będę bała się ranka, że będę bała się budzić i (będę bała się o) brak wiadomości od moich rodziców, że żyją. Dzisiaj już nie interesuję się, co ugotowali na obiad, jaki film obejrzeli, czy jaka pogoda jest w Charkowie. Interesuję się tylko tym, czy moi rodzice żyją, czy nie" - mówiła do zgromadzonych.

Waleria opowiedziała również o swojej przyjaciółce, która dwa dni temu napisała jej o trwającym ostrzeliwaniu i wyznała, że boi się o swoje życie. "Nie wiedziałam, co jej powiedzieć, bo fizycznie nie mogłam jej pomóc. (...) Jeszcze półtora tygodnia temu spędzałam z nią czas i piłam kawę w lokalu na ulicy, której dziś nie ma" - dodała dziewczyna.

Kilkusetosobowy tłum - głównie młodych ludzi, Ukraińców, Polaków i przedstawicieli innych narodowości - głośnymi brawami podziękował Walerii za to, że podzieliła się swoją historią. Uczestnicy zgromadzili się przed rosyjskim konsulatem w Krakowie, skandując: "Ukraina bez Putina", "Kijów, Warszawa - jedna sprawa", "Solidarność naszą bronią". Wznoszono też wulgarne okrzyki pod adresem rosyjskiego dyktatora. Protest odbył się pod hasłem "Nigdy więcej wojny", a zorganizował go krakowski Młodzieżowy Strajk Klimatyczny.

Głos zabrała też pochodząca ze Lwowa Ksenia, która w Polsce mieszka od ponad 20 lat. Jak zapewniła, nigdy dotąd nie czuła się w naszym kraju tak mile widziana, jak przez ostatnie dni. Przyznała jednak, że ona również bardzo boi się o bliskich, zwłaszcza o swoją kuzynkę.

"Nie może wyjechać z kraju, bo jest wojskową. Jej rodzina cały czas jest we Lwowie, boi się o swojego synka, a w pracy spędza 24 godziny na dobę. Raz na trzy dni jest w stanie pójść do domu, żeby się wyspać" - relacjonowała kobieta. "Fakt, że ta część (miasta) jest spokojniejsza, a cztery razy w nocy musi schodzić do piwnicy, jest po prostu straszny" - dodała.

Ksenia zaapelowała do wszystkich, którzy chcą wesprzeć Ukraińców, aby nie powielali "złych informacji", nie rozpowszechniali plotek o tym, co złego może spotkać ich na granicy, bo to "dodatkowo napędza strach". Ponadto prosiła, aby podawać "informacje wspierające" - o tym, gdzie i w jakich miejscach można szukać pomocy. Zwróciła uwagę, żeby przekazywać je też w języku ukraińskim.

Kolejnym apel Kseni dotyczył wspierania osób czarnoskórych, studentów zagranicznych, którzy przed wojną kształcili się w Ukrainie. "Oni też uciekają, nie bójcie się przyjmować uchodźców o innym kolorze skóry niż biały" - mówiła. "To, co dla nas jest teraz ważne, to wasz spokój, wasze dobre słowo i to, żeby nie panikować; (żeby) być murem, za którym my możemy stać, na którym możemy się oprzeć" - kontynuowała Ksenia.

Kobieta zwróciła się również z prośbą o wsparcie sił militarnych, w których działa jej kuzynka. Ksenia organizuje zbiórkę czterech najpotrzebniejszych teraz rzeczy: krótkofalówek, awaryjnych opasek uciskowych, kamizelek kuloodpornych i latarek, które trafią do Lwowa. W celu ich przekazania można kontaktować się przez media społecznościowe z kolektywem Podżegaczki lub ze strajkiem klimatycznym.

Według policji protest przebiegał spokojnie.

Fot. PAP/Łukasz Gągulski

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • OFICJALNIE | Kraków gospodarzem Mistrzostw Świata Kobiet Amp Futbol 2027!

  • Tarnów większy o sąsiednie miejscowości? Gmina Tarnów nie chce o tym słyszeć

  • Carlos Santana po raz pierwszy w Krakowie!

  • Małopolski Sejmik apeluje do Lwowskiej Rady Obwodowej o wycofanie uchwały ws. UPA

  • Słoneczny wtorek w Małopolsce. W dzień do 9 stopni, nocą temperatura spadnie do zera

  • Śnieg, lód i zagrożenie lawinowe w Tatrach. TPN ostrzega turystów