Wtorek, 27 paź 11 °C Jakość powietrza: Umiarkowana Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Kardynał Stanisław Dziwisz przed sądem: „O sprawie Janusza Szymika dowiedziałem się z mediów”

Kardynał Stanisław Dziwisz stawił się w poniedziałek przed Sądem Okręgowym w Krakowie. Były metropolita krakowski zeznawał jako świadek w cywilnym procesie o 20 milionów złotych zadośćuczynienia, jaki Janusz Szymik wytoczył Archidiecezji Krakowskiej za wykorzystywanie seksualne, którego jako małoletni padł ofiarą ze strony byłego proboszcza z Międzybrodzia Bialskiego, ks. Jana Wodniaka. Sąd na wstępie usprawiedliwił dotychczasowe nieobecności hierarchy, który na poprzednich wokandach nie pojawiał się ze względu na stan zdrowia oraz wyjazd do Watykanu.

Kardynał Stanisław Dziwisz przed sądem: „O sprawie Janusza Szymika dowiedziałem się z mediów”
fot: Natalia Ertman

Podczas składania zeznań kardynał Dziwisz przyznał, że znał ks. Jana Wodniaka, jednak stanowczo zaprzeczył, by posiadał jakąkolwiek wiedzę na temat dopuszczania się przez niego aktów pedofilii. Hierarcha argumentował to swoją wieloletnią pracą przy boku Jana Pawła II.

- Przez 27 lat byłem sekretarzem papieża w Watykanie i nie interesowałem się tym, co działo się w archidiecezji, bo miałem inne sprawy i obowiązki - tłumaczył przed sądem Dziwisz.

Hierarcha zapewniał, że podczas pobytu w Stolicy Apostolskiej nigdy nie doszły do niego słuchy o niegodnych zachowaniach duchownego z Międzybrodzia Bialskiego, a samego ks. Wodniaka nigdy w Watykanie nie widział. Jak dodał, podczas ówczesnych spotkań z metropolitą krakowskim kard. Franciszkiem Macharskim rozmawiał o Kościele, ale niekoniecznie krakowskim czy nawet polskim. Kardynał podkreślił, że z samą sprawą Janusza Szymika zetknął się dopiero niedawno, za pośrednictwem mediów.

Archidiecezja wniosła również o uwzględnienie odpowiedzialności państwa w całej sprawie. Argumentuje ten wniosek związkiem księdza Jana Wodnickiego z ówczesnym Państwem Ludowym i Służbą Bezpieczeństwa. Były już duchowny miał inwigilować środowisko kościelne, a SB miało potencjalnie taką samą wiedzę o jego skłonnościach, jak kuria.

Kluczowym wątkiem przesłuchania była kwestia korespondencji, jaką hierarcha miał otrzymać od zmarłego ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego. Kardynał Dziwisz potwierdził, że otrzymał list, który był dla niego „przykry”, bo odnosił się do różnych duchownych, a o ks. Janie Wodniaku było w nim jedynie kilka zdań. Hierarcha zeznał, że nie przypomina sobie, aby w dokumentach pojawiało się nazwisko Janusza Szymika. Pismo miało dotyczyć głównie oskarżeń o współpracę księży ze Służbą Bezpieczeństwa.

Na pytanie, czy kardynał może udostępnić ten list, duchowny odmówił. Poinformował, że list został przekazany urzędom, między innymi Stolicy Apostolskiej i to do nich należy się zgłosić z prośbą o udostępnienie dokumentu.

W zeznaniach hierarchy pojawił się także wątek bezpośredniego kontaktu z pokrzywdzonym. Kardynał stwierdził, że rozmawiał z Januszem Szymikiem telefonicznie, gdy ten zwrócił się do niego z prośbą o kontakt. Hierarcha miał zgodzić się na spotkanie w ramach rozmowy duszpasterskiej. Do wizyty jednak nie doszło, ponieważ – jak twierdzi kardynał – Szymik zadzwonił ponownie, informując, że chce przyjść w towarzystwie swojego adwokata. Duchowny stanowczo odmówił, podkreślając wyłącznie duchowy charakter ewentualnego spotkania.

Obecny na sali sądowej Janusz Szymik stanowczo zaprzeczył słowom hierarchy, oświadczając, że nigdy nie rozmawiał z kardynałem Dziwiszem przez telefon.

Na zakończenie przesłuchania ksiądz kardynał stwierdził, że poniedziałkowe spotkanie było całkiem przyjemne.

Kardynał pojawił się w sądzie dopiero za trzecim razem

Pierwsze przesłuchanie miało się odbyć pod koniec czerwca, ale Dziwisz nie stawił się, tłumacząc to chorobą. Kolejny termin sąd wyznaczył na 15 lipca, ale kardynał też zapowiedział nieobecność, bo jak twierdził, miał zaplanowaną podróż do Watykanu. Poprosił też o niewzywanie go na rozprawę, powołując się na wiek, stan zdrowia oraz brak wiedzy w sprawie. Sąd zażądał więc przedstawienia opinii lekarza sądowego na temat stanu zdrowia.

Czy kardynał Dziwisz może nie przyjść na rozprawę? Sąd: to nie świadek o tym decyduje

Natalia Ertman

Kard. Dziwisz ma zostać przesłuchany jako świadek w procesie wytoczonym Archidiecezji Krakowskiej i parafii w Międzybrodziu Bialskim przez Janusza Szymika. Mężczyzna domaga się 20 mln zł zadośćuczynienia za krzywdy, których – jak twierdzi – doznał jako dziecko w latach 1984-1989 w wyniku wykorzystywania seksualnego przez ówczesnego proboszcza ks. Jana W.

Sąd planuje przesłuchać kard. Dziwisza. Hierarcha prosi o niewzywanie na rozprawę

Radio Kraków

Zdaniem pełnomocników powoda kard. Dziwisz może mieć wiedzę na temat działań ks. Jana W., ponieważ – jak argumentują – otrzymywał od ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego sygnały i prośby o interwencję w tej sprawie.

Sąd czeka na usprawiedliwienie kardynała Dziwisza. Co mu może grozić?

Julia Kawa

Sąd planował przesłuchanie hierarchy już w czerwcu, jednak kardynał był chory. Wezwany na kolejną rozprawę (15 lipca) również się nie stawił. Sędzia Monika Szczepaniec-Czech poinformowała, że powodem był wcześniej zaplanowany urlop, obejmujący także wyjazd do Watykanu. Nowy termin przesłuchania wyznaczono na 3 sierpnia.

Sąd poinformował również, że nie udało się skutecznie doręczyć wezwania byłemu księdzu Janowi W., którego pełnomocnicy Janusza Szymika także chcą przesłuchać w charakterze świadka. Wezwanie wysłane do jednego z klasztorów nie zostało odebrane.

Ofiara molestowania domaga się 20 mln zł od Archidiecezji Krakowskiej. Kard. Dziwisz nie stawił się w sądzie

Radio Kraków

Podczas gdy pokrzywdzony walczy o uznanie winy kościelnych struktur, kuria przekonuje, że odpowiedzialność za brak reakcji w latach 80. ponosi ówczesny aparat państwowy. Z dokumentów wynika, że ks. Jan W. był tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa, a formą jego zwerbowania były czyny obyczajowe - prawdopodobnie homoseksualizm.


Niewykluczone, że władze wiedziały o tym, że to nie był tylko homoseksualizm, bo on nie jest karany, ale wiedziały o jego skłonnościach pedofilskich. (...) I jeżeli to się potwierdzi, a zawnioskowaliśmy takie dowody, to jest współprzyczynienie Skarbu Państwa do powstania tych szkód i ewentualnie odpowiedzialność regresowa.

- tłumaczy adwokat Krzysztof Mazur pełnomocnik Kurii. Wyjaśnia, że jeżeli archidiecezja będzie musiała zapłacić zadośćuczynienie, będzie miała prawo regresu o zwrot nie tylko do Jana W., ale również do Skarbu Państwa.

Pokrzywdzony Janusz Szymik odpowiada, że walka kurii ze Skarbem Państwa to ewentualnie sprawa na osobny proces, a przenoszenie odpowiedzialności nie zmywa winy z hierarchów, którzy przez lata zbywali milczeniem doniesienia o krzywdzie dzieci.

Janusz Szymik domaga się 20 mln zł zadośćuczynienia za wyrządzone mu krzywdy.

fot: Natalia Ertman

Komentarze

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Hanna Bieluszko wraca na scenę mimo choroby. "Nie czuję się spełniona. Mam kilka marzeń"

  • Urząd czekał na konserwatora, konserwator na urząd. Remont Placu Drzewnego w Tarnowie w końcu się rozpocznie?

  • Zaduszki Organowe 2026. Muzyczny maraton w krakowskich świątyniach

  • Mieszkańcy chcą tego wjazdu, drogowcy go zamknęli. Ktoś wyłamał bariery

  • Nocne utrudnienia na obwodnicy Brzeska. Kierowcy jadący w stronę Krakowa pojadą objazdem

  • Samochód dachował i leżał w polu. Pijanego kierowcę odnalazł policyjny pies