Z zewnątrz wygląda jak zwyczajne auto osobowe, ale to tylko pozory. Friction Tester to pojazd wykorzystywany przez Kraków Airport nieprzerwanie od siedmiu lat. Pracuje 24 godziny na dobę i służy do pomiaru hamowania na drodze startowej dla samolotów. W zimie droga startowa może być oblodzona, w lecie na jej powierzchni osadza się z kolei guma pozostająca po przyziemieniu samolotów. To wszystko ma wpływ na czas ich hamowania.
Posłuchaj materiału Dominiki Panek
Czas hamowania oblicza urządzenie pomiarowe wbudowane w auto osobowe. Składa się ono między innymi z opuszczanego hydraulicznie koła, które dociskane do nawierzchni drogi z odpowiednią siłą, podaje wartości interpretowane następnie przez dyżurnego operacyjnego portu lotniczego.
- 306 Charlie obustronnie jest bezpieczny - tajemniczo raportuje Arkadiusz Bylica, dyżurny operacyjny portu w Balicach. "Mamy alfabet lotniczy. Po polsku mówimy ABC, w alfabecie lotniczym mamy Alfa, Bravo i Charlie. Tym alfabetem posługujemy sie na lotnisku - tłumaczy rzeczniczka lotniska Monika Pabisek.
"Gdy samolot wyląduje, musi jeszcze wyhamować. Ten pojazd służy do zmierzenia współczynników hamowania, ktore posiada droga startowa w danym momencie. Informacje te przekazujemy do pilotów" - dodaje Bylica.
W przypadku oblodzenia drogi startowej, dyżurny operacyjny portu podejmuje decyzję o uruchomieniu tak zwanej akcji zima. To zestaw specjalistycznych pojazdów do odśnieżania, używany tylko na lotniskach. Z kolei latem nawierzchnia drogi startowej jest polewana wodą ze zbiornika, który także znajduje się wewnątrz Friction Testera.
(Dominika Panek/ko)