Murale na Azorach mają odstraszyć wandali i upamiętnić bohaterów. Jak informowaliśmy już w Radiu Kraków, nowe malowidła mają powstać na kilku blokach na osiedlu Azory w Krakowie. Ich zadaniem będzie upamiętnienie zapomnianych w czasach PRL-u Żołnierzy Wyklętych. To nie pierwsze murale w Krakowie, które nawiązują do historii Polski. Takie mamy już między innymi na alei 29 listopada i Powstańców Śląskich.
Posłuchaj rozmowy z dr Mariuszem Makowskim
Zapis rozmowy Kuby Nizińskiego z dr Mariuszem Makowskim, psychologiem społecznym z Uniwersytetu Ekonomicznego.
Murale to dobry pomysł na bazgroły na budynkach?
- To dobre podejście. W nim się akcentuje nie tyle zwalczanie tego, czego nie chcemy. Chodzi o obłaskawienie tej sfery. Zwalczanie powoduje sprzeciw. Jak będziemy tę sferę obłaskawiać i pokażemy, że murale mogą być estetyczne i wartościowe to być może coś się zmieni.
Na Azorach mają powstać murale z Żołnierzami Wyklętymi. Kibice się z nimi identyfikują i ich gloryfikują. Może nie będzie bazgrołów dzięki temu?
- Tok myślenia wydaje się sensowny. Mam jednak wątpliwość czy te środowiska, które „zdobią” nasze przestrzenie wspólne wiedzą kto to byli Żołnierze Wyklęci. Z historią różnie bywa. Żołnierze będą się dobrze kojarzyć. Jak przyjmiemy, że autorami graffiti jest osiedlowa bandyterka i kibole to dla nich figura żołnierza jest wartościowa. Czyż oni nie są żołnierzami swoich band? To do nich przemawia.
Kibice się utożsamiają z Żołnierzami Wyklętymi.
- Oczywiście. Oni sami się tak nazywają. Jest szef, szeregowcy. Podobnie w mafii. Jak chodzi o figurę to jest to obiekt do identyfikacji.
Z drugiej strony niektórzy mówią, że nie chcą takich murali. Oni chcą neutralnych murali, bo te się utożsamiają z pewną grupą ludzi - z kibolami.
- Taki punkt widzenia zakłada przekonanie, że możemy wybierać co będzie nam towarzyszyć. Tymczasem murale to spontaniczna akcja, którą ciężko kontrolować.
To będą kontrolowane murale.
- Tak, ale mamy zrobić referendum? Decydować głosami osiedli? To pomysły abstrakcyjne. Raczej bym optował za polityką małych kroków i drobnej zmiany. To idealistyczne, że nasza rada osiedlowa decyduje, że na ścianie bloku będzie widok tatrzański, bo tak zdecydowaliśmy. To ideał. Graffiti rządzi się swoimi prawami. Coś się pojawia w nocy. Może chodzi o to, żeby to coś nie było wulgarne, żeby to nie psuło nam humoru i nie deprawowało dzieci. Przyjmijmy minimalny poziom oczekiwań, żeby to był twór zgodny z kanonem malarskim.
Żeby był ładny i estetyczny?
- Tak. Że się odwołuje do wartości, z którymi możemy się zgodzić.
Niektórzy mówią, że to może być nauka historii. Przy alei 29 listopada jest król Jan III Sobieski.
- To dobry kierunek. Historia w podręcznikach nudzi młodych. Historia w języku, który znają, przemówi do nich. Ten obrazek mignie i może zostawić ślad. Odwołam się do fajnego muralu, który jest przy wejściu do parku Bednarskiego. Tam jest kilka postaci ważnych dla Podgórza, które znamy z nazw ulic – rondo Matecznego, park Bednarskiego, ulica Stawarza. Ktoś zaczyna łapać, że to był gość, który miał brodę i to robił. To żywa historia. Byłem pod wrażeniem tego muralu. On jest estetyczny i dobrany do miejsca. Nie przeszkadza, bo jest wpasowany w tkankę miasta.
Czyli historia i murale – dlaczego nie?
- Tak. Czy Żołnierze Wyklęci, czy żołnierze AK czy żołnierze AL. Czy to jest takie bardzo ważne?