Termin ten pojawił się w 2004 roku, gdy użył go brytyjski psycholog Cliff Arnall. Wziął on pod uwagę różne zmienne, między innymi pogodę, czas, jaki upłynął od Bożego Narodzenia czy trzymanie się postanowień noworocznych. Doszedł do wniosku, że Blue Monday przypada zawsze w trzeci poniedziałek stycznia
Posłuchaj materiału Elżbiety Raczyńskiej
- Ja się dzisiaj dobrze czuję. Pogoda jest uboczna. Ważne jest to, co mamy w środku. Czytałam o Blue Monday na Facebooku. To jakiś zły dzień. Jest pogoda, sytuacja polityczna. Starszaki, takie jak ja, nie rozumieją, że nasz czas się kończy, trzeba zadbać o dzieci, wnuki - mówią mieszkańcy Krakowa.
Nie ma oczywiście żadnych naukowych dowodów, które potwierdzałyby teorię Arnalla, a wielu uczonych nazywa Blue Monday fikcją lub pseudonauką.
Blue Monday doskonale wykorzystuje... marketing. To już strategia biznesowa. Wiele sklepów przygotowuje na ten dzień promocje i wyprzedaże, bo zakupy mają ludziom "polepszyć humor".
Z kolei włoscy rolnicy stawiają na... jedzenie. Należy zacząć od śniadania z dużą porcją suszonych owoców oraz mlekiem bądź jogurtem. Dobry humor zapewni obiad, w którym znajdą się takie produkty, jak orkisz i rośliny strączkowe; na przykład zupa z fasoli czy soczewicy. Na kolację specjaliści z rolniczego związku radzą zjeść białe mięso, a zatem na przykład drób albo danie rybne. Poprawić samopoczucie pomogą też zawierające dużo tryptofanu sery, w tym parmezan.