Tereny pod łącznicą na krakowskich Grzegórzkach i Zabłociu - to temat już gorący wśród lokalnych mieszkańców i miejskich aktywistów. Już, bo jeszcze nie ma nawet umowy między miastem a PKP na przejęcie tego terenu. Czy wobec tego konsultacje społeczne mają w ogóle sens? Czy może to rozmowy o niczym?
Posłuchaj wypowiedzi
- Rozmawiamy o tym czego jeszcze nie ma i nie wiadomo kiedy będzie - mówi Monika Firlej-Balik ze stowarzyszenia Zielone Grzegórzki. Jak dodaje aktywistka, konsultacje w temacie zagospodarowania terenu pod łącznicą na krakowskich Grzegórzkach i Zabłociu trwają. Odbył się już nawet konkurs na najlepszy projekt, został wyłoniony zwycięzca. Tak naprawdę nie wiadomo jednak, co realnie można tam zrobić.
- Co innego mieszkańcy by mówili, jakbyśmy wiedzieli, że możemy tam tylko mieć zieleń czy małą infrastrukturę, co innego, jeśli pytamy o wprowadzenie tam nowej funkcji - mówi Firlej-Balik.
Na razie jednak miasto nie ma podpisanej umowy z PKP, która mówiłaby o tym, że - i w jaki sposób - mieszkańcy mogą mieć wpływ na tę przestrzeń. Jak mówi Piotr Hamarnik z Polskich Linii Kolejowych, rozmowy z miastem trwają, ale to jeszcze potrwa. "Przede wszystkim jest to obecnie plac budowy. Tak będzie co najmniej do końca przyszłego roku. Musimy zakończyć budowę. Potem można rozmawiać jak dodatowo wykorzystać ten produkt" - podkreśla.
Zostały jeszcze ponad dwa lata, ale konsultacje już zdążyły rozbudzić wyobraźnię mieszkańców i aktywistów. "Jednym z pomysłów jest Podgórska Oś Kultury. Trzeba zaadaptować tę wielką przestrzeń, która powstała pod łącznicą kolejową między przystankiem Zabłocie i Podgórze. Po drodze mamy kilka muzeów. Jest tam Muzeum Podgórza, Schindlera i MOCAK. Ciekawe byłoby nawiązanie do obecności muzeów. To miejsce ma ogromny potencjał. Może się tam wiele dziać dla mieszkańców" - mówi Joanna Wendorff z Fundacji Czas Wolny.
Wizualizacje VenhoevenCS
Czy jednak te pomysły nie przepadną, tak jak pomysł na zagospodarowanie terenu pod estakadą na alei 29 Listopada? Kiedyś ten teren miał być miejscem na pikniki i zjazdy foodtrucków. Powstały tam także instalacje artystyczne. Jak wygląda teraz?
- Ktoś to zrobił, ale nikt się tym nie zajmuje. Cel jest szczytny, ale na tym się skończyło. Jest wstrętnie - opisują okoliczni mieszkańcy. Wiceprezydent Krakowa do spraw rozwoju miasta Jerzy Muzyk przekonuje, że przestrzeń pod łącznicą nie podzieli losu tamtego terenu. "Do tego absolutnie nie chcemy dopuścić. W momencie gdy kolej zakończy inwestycję, my musimy mieć już kompletną dokumentację, żeby rozpocząć realizację zagospdoarowania tych terenów. Jesteśmy zdeterminowani, żeby te tereny przejąć. Ten temat jest szalenie istotny dla mieszkańców" - mówi.
- Zdeterminowani są także aktywiści. Już udało nam się trochę razem dokonać. Są zaangażowane kolejne grupy i podmioty. Są szanse na sukces - podkreśla Joanna Wendorff.
Może tak wczesne konsultacje i wspólna refleksja pozwolą na to, aby za dwa lata teren pod łącznicą faktycznie zamienił się w wizytówkę Krakowa. Te marzenia jednak zaczną przybierać realnych kształtów najwcześniej w kwietniu 2021 roku. Taki termin ma wykonawca na oddanie łącznicy do użytku.
(Martyna Masztalerz/ko)