Wtorek, 27 paź 0 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Czerwony i czarny - kolory nudy. Recenzja najnowszego spektaklu Bartosza Szydłowskiego

Gdyby temperatura „Czerwonego i czarnego” Bartosza Szydłowskiego była podobna temperaturze ostatniej sceny, byłaby to zupełnie inna recenzja. Tymczasem wciąż pozostajemy w czułych objęciach nudnego wykładowcy, który właśnie, przecierając zmęczone oczy, wyłączył przeładowaną tekstem prezentację o niesprawiedliwości tego świata i rewolucyjnych nastrojach. A woda w kranie była letnia. - pisze o spektaklu Tadeusz Marek.

Czerwony i czarny - kolory nudy. Recenzja najnowszego spektaklu Bartosza Szydłowskiego
Materiały prasowe. Fot.: Mateusz Skwarczek

„Czerwone i czarne”, najnowszy spektakl Bartosza Szydłowskiego w Teatrze Łaźnia Nowa, jest jak jeden z tych wykładów o najważniejszych i najciekawszych sprawach tego świata, które poprowadził niecharyzmatyczny (by nie powiedzieć anty-charyzmatyczny) wykładowca. W obliczu spotkania z takim jegomościem można jedynie ziewnąć, a następnie wkręcić się w temat we własnym zakresie. 

A było to tak. Postanowił pan dyrektor wielkim pisarzem się zająć, jego wielką powieść na scenie pokazać i wielkimi tematami publiczność przejąć. Użył do tego dziewiętnastowiecznej opowieści o wyjątkowo utalentowanym wieśniaku, który wkrada się na salony, ociera się o sutannę (a może i kilka), wchodzi w kilka romansów z żonami i córami możnych tego świata, po czym jedną z nich rani i ściętym zostaje. 

Dramat godny ponapoleońskiej Francji. Dramat, który pisarz Stendhal opisał na kilkuset stronach, a Szydłowski we współpracy z Szekalskim skondensowali w ponad trzydziestu scenach (to sporo i to się niestety czuje!). Dramat, bo nie wiemy czy chłopaczyna zginął słusznie. Nad tym mamy się wspólnie zastanowić, a pomóc ma nam w tym - moi mali detektywi i małe detektywki - śledztwo! Niemal cały spektakl to bowiem zapis kilkunastu przesłuchań, który można by równie dobrze nazwać kawalkadą dłużących się monologów. Wszystkie one odbywają się w postawionym w centrum dekoracji akwarium, zza szyby. Wszystkie one dotyczą wyobrażeń o Julianie Sorelu, bo tak nazywa się protagonista. No właśnie… protagonista, którego nie ma.

Pełny tekst recenzji znajdziesz na stronie www Radia Kraków Kultura.

Komentarze

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"