Podczas weekendowych wypadów za miasto... trzeba uważać na kleszcze. Tylko w tym roku w Małopolsce już ponad 350 osób zachorowało na boreliozę, chorobę przenoszoną przez te pajęczaki. Tyle przypadków od stycznia zanotował sanepid.
Kleszczy jest wyjątkowo dużo, ponieważ w tym roku mieliśmy ciepłą zimę.
- Z powodu boreliozy kilka osób trafiło już w tym roku do szpitala - tłumaczy w rozmowie z Radiem Kraków rzeczniczka małopolskiego Sanepidu, Elżbieta Kuras. - Na szczęście o wiele większa jest świadomość ludzi. Potrafią rozpoznać symptomy boreliozy tak często przecież mylone z objawami grypy.
Najczęstszym objawem tej choroby jest rumień, czyli zaczerwienienie na skórze. Może on pojawiać się w różnych miejscach na ciele. Zmianom zazwyczaj towarzyszy także zmęczenie, bóle głowy i mięśni, gorączka oraz sztywność karku. W takim wypadku należy natychmiast zgłosić się do lekarza. Niezdiagnozowana borelioza może prowadzić do chorób serca, zapalenia skóry, mózgu czy zwyrodnienia stawów.
- Wbrew pozorom najwięcej kleszczy jest nie w lasach, a w pobliskich parkach czy na łąkach - dodaje rzeczniczka małopolskiego Sanepidu.
- Jeśli wybieramy się na taką wycieczkę ubieramy się tak, by kleszcz nie miał styczności z naszą skórą. Staramy się więc, by być w bluzce z długim rękawem, spodniach z długą nogawką, najlepiej w białym kolorze, bo wtedy łatwiej kleszcza zobaczyć. Dodatkowo ubranie można spryskać środkami odstraszającymi - tłumaczy Kuras.
[Posłuchaj: ]
Z roku na rok małopolski Sanepid odnotowuje coraz większą liczbę zachorowań na boreliozę . W 2011 roku zgłoszono ponad 700 przypadków, w 2012 – ponad 800, a rok temu - blisko 2 tysiące.
(Ewa Ostapowicz/ew)