Pacjenci świadomie odmawiają dalszego leczenia. Tylko na Oddziale Chorób Wewnętrznych Szpitala MSW w Krakowie na taki krok decyduje się średnio pięciu pacjentów miesięcznie.
"Nie będę dłużej brał leków ratujących mi życie", "proszę pozwolić mi umrzeć" - takie dramatyczne deklaracje słyszą lekarze w wielu szpitalach. Wystarczy podpisać specjalne oświadczenie, w którym pacjent nie wyraża zgody na leczenie.
"Pacjenci nie chcą dalej się leczyć. Szczególnie dotyczy to starszych pacjentów, nie chcą dalej cierpieć, być ciężarem dla rodziny" - informuje ordynator oddziału - doktor Krzysztof Czarnobilski.
Na leczenie nie godzą się zazwyczaj osoby przewlekle chore, z problemami kardiologicznymi i nowotworami. Lekarze w takiej sytuacji starają się zazwyczaj nakłonić pacjenta do zmiany decyzji, ale zgodnie z prawem ostateczna decyzja należy do pacjenta. Taki pacjent zawsze ma jednak prawo powrotu do szpitala, by kontynuować leczenie.
Czy lekarz faktycznie w takiej sytuacji powinien odpuścić i odesłać chorego do domu? Co powinien zrobić w takiej sytuacji lekarz - nakłaniać chorego do zmiany decyzji, a może odpuścić?
"Każdy z nas jako osoba dojrzała, poczytalna, świadoma siebie ma prawo decydować o własnym losie. Nakłanianie jest formą nacisku wywieranego na autonomiczny podmiot, by przystał na działania, na które nie ma ochoty. Można się zastanawiać na ile zły nastrój, stan psychiczny może być traktowany jako czynnik ograniczający swobodę wyboru.
Lekarz nie musi naciskać bezpośrednio, często wystarczy pokazać pacjentowi, że coś jeszcze znaczy da innych, jako człowiek, osoba. Zwykła rozmowa może zmienić postawę pacjenta, lepsza będzie niż nakłanianie" - wypowiada się bioetyk doktor Zbigniew Zalewski.
(Aneta Regulska/dw)