Chłopiec zmarł na skutek rozległych obrażeń czaszki spowodowanych upadkiem z wysokości na twarde podłoże.
7-letni Oskar przyjechał na Podhale na kolonie z jednego z gliwickich domów dziecka. Chłopiec wraz ze swoją siostrą i kolegami mieszkali w jednym z pensjonatów w Białym Dunajcu. W poniedziałek dziecko po obiedzie wypadło z jednego z balkonów budynku. Mimo błyskawicznie udzielonej pomocy i wysiłków lekarzy zakopiańskiego szpitala dziecko zmarło. Wstępne wyniki sekcji zwłok wskazują na to że chłopiec zmarł na skutek rozległych obrażeń czaszki spowodowanych upadkiem z wysokości na twarde podłoże. Prokuratura w Zakopanem która prowadzi śledztwo w tej sprawie informuje że organizatorzy kolonii jak i właściciele pensjonatu dopełnili wszelkich formalności i nie złamali prawa. Liczba opiekunów grupy była też odpowiednia a policja ustaliła że w czasie wypadku znajdowali się w pensjonacie i wszyscy byli trzeźwi. Z relacji świadków wynika że chłopiec wbiegł do pokoju nie wyhamował przed barierką i spadł w dół. Prowadzący śledztwo zastrzegają że jeszcze nie zapadła decyzja czy w ogóle komukolwiek w związku z wypadkiem zostaną postawione zarzuty.
Przemysław Bolechowski/kp