Wtorek, 27 paź 1 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Barbara Gawryluk. Miała jeszcze tyle historii do opowiedzenia

Przez ponad trzydzieści lat jej głos towarzyszył słuchaczom Radia Kraków. Opowiadała o książkach, rozmawiała z pisarzami, odkrywała historie ludzi i zwierząt. Pisała dla dzieci, tłumaczyła literaturę szwedzką, prowadziła radiowy „Alfabet”, literackie "Koło Kultury", "Tomy i tomiki". Była ciekawa świata i ludzi, uważna na ich opowieści. Barbara Gawryluk – nasza Basia. Dziś wracamy do jej audycji, rozmów i wspomnień, by przypomnieć ją taką, jaką znaliśmy.

Barbara Gawryluk. Miała jeszcze tyle historii do opowiedzenia
Fot. M. Lasyk

Z Radiem Kraków była związana od 1992 roku. Pracowała w redakcji informacji i redakcji kultury, prowadziła audycje literackie, przygotowywała wywiady i reportaże. Z czasem zaczęła też pisać własne książki. Choć trudno było ją jednoznacznie przypisać do jednego zawodu.

Kiedy podczas jubileuszu dwudziestolecia pracy pisarskiej w 2024 roku zapytano ją, kim czuje się najbardziej – dziennikarką, pisarką czy tłumaczką – odpowiedziała, że nigdy nie potrafiła wybrać.

"Kiedy pytano mnie, kim wolę być: czy pisarką, czy dziennikarką"...

Radio i pisanie nigdy nie były dla Basi osobnymi światami. To właśnie dziennikarstwo nauczyło ją szukania historii, docierania do bohaterów i sprawdzania szczegółów. Większość jej książek miała źródło w prawdziwych wydarzeniach.

Tak było z „Dżokiem. Legendą o psiej wierności”, historią psa, który po śmierci właściciela czekał na niego przy Rondzie Grunwaldzkim w Krakowie. Basia pamiętała Dżoka jeszcze z czasów swojej pracy reporterskiej. Była również na uroczystości odsłonięcia jego pomnika – z mikrofonem i magnetofonem.

„Dżok” stał się jedną z najbardziej znanych i nagradzanych książek Barbary Gawryluk. Sama przyznawała, że był jej największym pisarskim sukcesem.

"Moja pierwsza książka jest o psie Kaktusie..."

Ale nie wszystkie historie od razu znajdowały wydawców. „Zuzanka z pistacjowego domu” została początkowo odrzucona. Wydawnictwu nie spodobała się opowieść o dziewczynce wychowującej się w rodzinie po rozwodzie. Basia nie chciała jednak zmieniać opowieści opartej na prawdziwych historiach doświadczeniach dzieci i rodzin, które znała. Książka ukazała się w innym wydawnictwie, a później została wyróżniona Nagrodą Literacką im. Kornela Makuszyńskiego.

W uzasadnieniu doceniono umiejętność pisania o trudnych sprawach w pogodny sposób.

– I o to mi chodziło – mówiła Basia.

Szwecja – miłość od pierwszego wejrzenia

Szwecja zajmowała w jej życiu szczególne miejsce. Miała dziewiętnaście lat, kiedy pojechała tam po raz pierwszy. Zakochała się w kraju, jego języku, literaturze i krajobrazach. Przez kolejne dziesięciolecia tłumaczyła szwedzkie książki dla dzieci, nagrywała rozmowy z pisarzami i ludźmi kultury.

Szwecja była dla niej jednak czymś więcej niż miejscem pracy. Uwielbiała słuchać szwedzkiego języka – w metrze, parkach, na ulicach. Wyłapywała nowe słowa, przyglądała się im.

"Pokochałam Szwecję od pierwszego wejrzenia..."

Najbardziej ceniła Astrid Lindgren, marzyła, żeby przeprowadzić z nią wywiad. Kiedy dzięki stypendium Instytutu Szwedzkiego otrzymała możliwość przygotowania rozmów w Sztokholmie, na pierwszym miejscu listy umieściła właśnie autorkę „Dzieci z Bullerbyn”.

Spotkanie zostało umówione, ale niestety Astrid Lindgren się rozchorowała. Choć nie udało jej się porozmawiać z pisarką, Basia wielokrotnie wracała do jej twórczości w swoich audycjach. Rozmawiała z pisarkami, znawczyniami literatury, ale przede wszystkim z dziećmi.

"Ilustracje powinny mieć autorów"

Wierzyła, że ilustracje są dla dziecka pierwszym spotkaniem ze sztuką. Dlatego tak mocno podkreślała znaczenie pracy ich autorów.

Wśród ludzi, których spotkała dzięki radiowemu mikrofonowi, szczególne miejsce zajmowała Wanda Chotomska.

Najpierw Basia znała ją z dzieciństwa, między innymi z telewizyjnej dobranocki „Jacek i Agatka”. Osobiście poznała ją wiele lat później, kiedy jako reporterka Radia Kraków pobiegła z mikrofonem na jej spotkanie w Krakowie.

Okazało się, że Chotomska uwielbia rozmawiać, opowiada anegdoty i potrafi niemal natychmiast układać wiersze.

Z czasem ich znajomość przerodziła się w bliską relację. Basia przez dwa lata jeździła do Warszawy, przygotowując książkę „Wanda Chotomska. Nie mam nic do ukrycia”. Przeglądały fotografie, pamiątki, dokumenty i stare zeszyty.

Im dłużej rozmawiały, tym bardziej Basia chciała pokazać również osobistą historię pisarki. Nie było to łatwe, bo Wanda Chotomska od trudnych pytań często uciekała w anegdoty.

Aż pewnego dnia sama zadzwoniła do Basi.

"I wtedy Wanda Chotomska zadzwoniła do mnie - Basiu, musimy to dopowiedzieć"

Ta historia wiele mówi o sposobie pracy Basi. Potrafiła słuchać i czekać. Nie wymuszała odpowiedzi. Budowała zaufanie, dzięki któremu rozmówcy decydowali się opowiedzieć także o sprawach najtrudniejszych.

Basia z radiowego korytarza

W archiwalnych nagraniach pozostała również Basia, którą znaliśmy z codziennej pracy. Z poczuciem humoru, dystansem do siebie i zamiłowaniem do książek, którymi chętnie dzieliła się z innymi.

Podczas jubileuszu dwudziestolecia pracy pisarskiej przypomniano jej dawną radiową wpadkę. Czytając wiadomości, pomyliła wołowinę z wieprzowiną, a koledzy siedzący z nią w studiu nie mogli powstrzymać śmiechu. W końcu sama Basia też zaczęła się śmiać tak bardzo, że nie była w stanie dokończyć serwisu.

Co to jest... "wołowina wieprzowa"?

Była też w Radiu Kraków – jak sama żartowała – „parapetową”. Na parapecie naprzeciwko swojego pokoju wystawiała książki, które chciała oddać kolegom. Wysyłała krótką wiadomość: książki na parapecie do wzięcia.

Po dziesięciu minutach nie było już żadnej.

Radiowy parapet - książki znikały po dziesięciu minutach

To mikrohistoria, bardzo radiowa. Basia nie tylko opowiadała o książkach słuchaczom. Chciała, żeby książki krążyły, trafiały do kolejnych rąk i znalazły nowych czytelników.

„Póki mówię, chcę o tej chorobie opowiedzieć”

Jesienią 2025 roku Basia zniknęła z anteny Radia Kraków. Przestała prowadzić audycje, tłumaczyć i spotykać się z dziećmi. Początkowo nie chciała publicznie mówić o swojej chorobie, bo nie znała jeszcze ostatecznej diagnozy.

Kiedy ją poznała, zdecydowała się na rozmowę z Sylwią Paszkowską. Dziennikarka odwiedziła ją w domu 2 lipca 2026 roku. Basia opowiedziała o zaniku wieloukładowym, rzadkiej, nieuleczalnej chorobie neurologicznej, która odbierała jej kolejne możliwości, w tym tę najważniejszą dla radiowca – możliwość mówienia.

Tak Basia mówiła o swojej chorobie

Mówiła o postępującej chorobie, o trudnościach z czytaniem i pisaniem, o rehabilitacji. Chciała jednak przede wszystkim wyjaśnić słuchaczom, dlaczego zniknęła z anteny, i zwrócić uwagę na chorobę, o której wciąż tak niewiele wiadomo.

W tej rozmowie pojawił się również bardzo osobisty moment. Sylwia Paszkowska zapytała ją, czy mimo wszystko jest coś, co sprawia jej radość.

"Wnuki dają mi największą radość"

Basia odeszła w piątek, 16 października, po długiej i ciężkiej chorobie. Miała 69 lat.

Pozostawiła książki, przekłady i setki radiowych rozmów. Historie, które opowiadała, i ludzi, których głosy zapisywała w archiwum.

Ale w tych archiwach pozostał również jej głos.

Wróćmy jeszcze na chwilę do 2024 roku. Do jubileuszowego spotkania w Radiu Kraków. Basia jest otoczona przyjaciółmi, współpracownikami i najmłodszymi czytelnikami. Kiedy Piotr Jędrzejewski pyta, czy można pisać dla dzieci, nie mając w sobie odrobiny dziecka, Basia najpierw poprawia go, że nie pisze bajek, tylko książki. A potem mówi coś, co dziś szczególnie zapada w pamięć.

„Bardzo chciałabym mieć to dziecko w sobie zawsze do końca życia”

Basiu, dziękujemy za wszystkie historie. I za to, że przez tyle lat mogliśmy ich słuchać razem z Tobą.

Komentarze

Powiązane

  • Barbara Gawryluk: To ostatnia szansa, by opowiedzieć o tej okrutnej chorobie

    Sylwia Paszkowska

  • Nie żyje Barbara Gawryluk, Radio Kraków w żałobie. Była nie tylko naszą koleżanką

    Radio Kraków

  • Żegnaj, Basiu

    Ewelina Kołpak

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"