Wtorek, 27 paź 2 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

2 lutego ruszy proces lekarki i położnych, oskarżonych w związku ze śmiercią niemowlęcia

Na 2 lutego krakowski sąd wyznaczył termin, w którym ruszyć ma proces dwóch położnych i lekarki, oskarżonych w związku ze śmiercią niemowlęcia i okaleczeniem jego matki. Biegli uznali, że gdyby decyzja o przeprowadzeniu cesarskiego cięcia zapadła wcześniej, dziś matka i córka byłyby zdrowe.

2 lutego ruszy proces lekarki i położnych, oskarżonych w związku ze śmiercią niemowlęcia
fot: pixabay

Sprawa dotyczy błędu medycznego, którego dopuścić miały się dwie położone i lekarka jednego z krakowskich szpitali. To tam w czerwcu 2018 r. rozpoczął się poród kobiety, u której - zdaniem prokuratury - nie przeprowadzono na czas cesarskiego cięcia, w konsekwencji czego zarówno ona, jak i jej córka doznały ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Dwa i pół miesiąca później dziewczynka zmarła. Śledczy uznali, że lekarka Anita Ł., która pełniła wówczas dyżur na oddziale położniczo - ginekologicznym, naruszyła "zasady wiedzy i praktyki medycznej" i nie przeprowadziła zabiegu "we właściwym czasie - w trybie pilnym".

Prokuratura uznała też, że dwie położne - Agnieszka Dz. i Anna F. - wiedziały o konieczności pilnego przeprowadzenia cesarskiego cięcia, ale nie poinformowały ani swojego przełożonego, ani przełożonych lekarki o tym, że ta przez ok. 11 godz. nie podejmowała koniecznych działań. "Z opinii biegłych z zakresu ginekologii i położnictwa, neonatologii oraz medycyny sądowej bezspornie wynika, że gdyby cesarskie cięcie przeprowadzono we właściwym czasie, matka i dziecko byłyby zdrowe" - podała prokuratura.

Proces w tej sprawie ruszyć miał w czwartek przed sądem rejonowym; podczas rozprawy reprezentująca lekarkę adw. Marta Kubica zawnioskowała, aby sprawa ponownie trafiła do prokuratury. Chciała, by ta uzupełniła śledztwo m.in. poprzez dopuszczenie i przeprowadzenie dowodu z dodatkowej opinii biegłych sądowych. Argumentowała, że ta już sporządzona jest "niepełna", "wewnętrznie sprzeczna" i "niezgodna z wiedzą powszechną".

Reprezentująca lekarkę podkreśliła, że śledztwo prowadzone było aż trzy lata, natomiast prawo do obrony oskarżone miały przez bardzo krótki okres - do czasu końcowego zaznajomienia z materiałami postępowania, więc prawo to zostało ograniczone. Według niej taki stan rzeczy jest nie do przyjęcia "w sprawie o bardzo bogatym materiale dowodowym, wielotomowej, bardzo skomplikowanej". Do wniosku o przekazanie sprawy do prokuratury przychyliły się reprezentujące pozostałe oskarżone.

Innego zdania była natomiast prokuratura, według której wniosek ten nie zawiera merytorycznych argumentów, a prawo do obrony całej trójki zostało zachowane. "Obowiązkiem organu prowadzącego postępowanie przygotowawcze jest zakończenie go w rozsądnym terminie, tak, aby również w rozsądnym terminie pokrzywdzony otrzymał sprawiedliwość" - mówiła prok. Anna Balon. W jej ocenie "niedopuszczalne jest zasięganie opinii ponad miarę", w sytuacji, kiedy te już przedstawione są "pełne i jasne". Prokurator przyznała, że śledztwo rzeczywiście trwało trzy lata, ale jego efektem jest "bardzo obszerny, szczegółowy i rzetelny materiał dowodowy, który rzadko zdarza się w postępowaniach dotyczących spraw o błędy medyczne".

O nieuwzględnienie wniosku apelował też pełnomocnik rodziców zmarłego dziecka - oskarżycieli posiłkowych w procesie. W opinii adw. Wiktora Mordarskiego nie ma podstaw, aby na tym etapie polemizować z przedstawioną opinią, a jeśli pojawią się jakieś wątpliwości, to można wyjaśnić je podczas ewentualnego słuchania biegłych przed sądem. "To, że oskarżone z taką opinią się nie zgadzają, nie jest podstawą do tego, żeby sąd zwracał sprawę do prokuratury na tym etapie" - ocenił.

Sąd poinformował, że zapozna się z przedstawionym przez pełnomocniczkę oskarżonej lekarki wnioskiem - termin kolejnej rozprawy wyznaczył na 2 lutego.

Z opinii, wokół której toczyła się czwartkowa dyskusja w sądzie, jak poinformowała Prokuratura Regionalna w Krakowie, "bezspornie wynika, że gdyby cesarskie cięcie przeprowadzono we właściwym czasie, matka i dziecko byłyby zdrowe".

Ponadto prokuratura wskazała, że po porodzie oskarżona lekarka "wielokrotnie zmieniała i przerabiała treść zapisów w elektronicznej dokumentacji medycznej" matki noworodka. Chciała w ten sposób, zdaniem śledczych, zataić, kiedy rzeczywiście rozpoczął się poród i upozorować, że rodzącej zapewniona została właściwa opieka. W związku z tym lekarce postawiony został też zarzut kilkukrotnego poświadczenia nieprawdy w dokumentacji medycznej.

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • OFICJALNIE | Kraków gospodarzem Mistrzostw Świata Kobiet Amp Futbol 2027!

  • Tarnów większy o sąsiednie miejscowości? Gmina Tarnów nie chce o tym słyszeć

  • Carlos Santana po raz pierwszy w Krakowie!

  • Małopolski Sejmik apeluje do Lwowskiej Rady Obwodowej o wycofanie uchwały ws. UPA

  • Słoneczny wtorek w Małopolsce. W dzień do 9 stopni, nocą temperatura spadnie do zera

  • Śnieg, lód i zagrożenie lawinowe w Tatrach. TPN ostrzega turystów