Strażnicy miejscy nadal będą patrolować ulice Brzeszcz w zachodniej Małopolsce. Choć likwidacji jednostki chciała pełniąca obowiązki burmistrza Cecylia Ślusarczyk, jej pomysłu nie poparli radni. To jednak nie jest koniec problemów mundurowych.
Problem w tym, że radni, którzy teraz nie zgodzili się na likwidację straży, kilka tygodni temu uchwalając budżet zabezpieczyli pieniądze tylko na kilka miesięcy działalności strażników. To oznacza, że od sierpnia komendant nie będzie miał ani na wypłaty, ani na rachunki, ani na paliwo do samochodu strażników.
Dlatego teraz przed nim trudne zadanie. Albo namówi władze Brzeszcz na przekazanie dodatkowych pieniędzy, albo będzie musiał szukać oszczędności. Aby pieniędzy wystarczyło do końca roku, ze służby musiałaby odejść połowa strażników. To z kolei oznaczałoby koniec całodobowych dyżurów strażników w Brzeszczach.
Przypomnijmy: straż miejską kilka lat temu zlikwidowano w dwóch innych miastach w zachodniej Małopolsce: w Libiążu i Chrzanowie. Tam nikt za tą służbą nie tęskni, tyle że tam strażników było mniej i mieli mniej obowiązków niż ci w Brzeszczach.
Przypominamy: Straż Miejska w Brzeszczach do likwidacji? Zdecydują radni
(Marek Mędela/ko)