Wtorek, 27 paź 2 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Po golach zmienników Wisła wygrywa z... Wisłą!

Mimo deszczowej pogody kibice Wisły Kraków spędzili piątek na stadionie przy Reymonta znakomity wieczór. Za sprawą dwóch goli zdobytych w samej końcówce meczu Biała Gwiazda wygrała z Wisłą Płock 3:2.

Po golach zmienników Wisła wygrywa z... Wisłą!
Fot. PAP/Jacek Bednarczyk

Jesienny mecz Wisły Kraków ze swoją imienniczką z Płocka był z perspektywy Białej Gwiazdy przez długi czas wyjątkowy. Aż do meczu z Piastem sprzed dwóch tygodni było to bowiem jedyne wyjazdowe zwycięstwo w ligowym sezonie 2016/17. Zwycięstwo o tyle cenne, że wyszarpane w samej końcówce. W Płocku zespół prowadzony wówczas przez Dariusza Wdowczyka prowadził już 2:0, aby później to prowadzenie wypuścić i godzić się już powoli z remisem. Wtedy nadeszła 92. minuta i niezawodny w końcówkach Patryk Małecki, który zapewnił Wiśle komplet punktów. Wyjazdowe fatum udało się przełamać dopiero w Gliwicach, na początku marca.

Przy Reymonta w piątkowy wieczór do wyjściowej jedenastki Wisły wskoczyli Hugo Videmont i Paweł Brożek. Ofensywa miała nabrać dzięki temu nieprzewidywalności i szybkości, co z kolei miało przełożyć się na kreowanie akcji pod bramką Seweryna Kiełpina. Pierwszy kwadrans, który w tym sezonie przy Reymonta wyjątkowo sprzyja gospodarzom, Wiśle Płock udało się przetrwać. Ba, w tym fragmencie gry najgroźniejszą okazję stworzyli sobie przyjezdni. Merebaszwili uderzał efektownie z dystansu, ale refleks Łukasza Załuski uratował miejscowcych. Wisła Kraków zabójczą kontrę wyprowadziła natomiast w 24. minucie. Zaczęło się od świetnego przechwytu Pola Lloncha w środku pola. Później piłka trafiła do tercetu "B-B-B". Brożek na prawe skrzydło do Boguskiego, ten w polu karnym odnalazł Brleka, który zakończył błyskawiczną akcję golem na 1:0.

Prowadzenia Wisła nie była jednak w stanie utrzymać do przerwy. W 41. minucie w polu karnym po wrzutce z prawej strony boiska doszło do wielkiego zamieszania. Wydawało się, że Łukasz Załuska za chwilę spokojnie wyłapie bądź wypiąstkuje piłkę, jednak do tej dopadł Siergiej Kriwiec zaskakując wszystkich. Wiślacy ruszyli z pretensjami do sędziego - podopieczni Kiko Ramireza sugerowali, że Załuska był faulowany, a wszystko miało miejsce niemalże na linii bramkowej. Sędzia Jarosław Przybył mimo naporu ze strony zawodników gospodary pozostawał jednak nieugięty. Wisła Płock tuż przed przerwą wyrównała, a druga połowa zwiastowała naprawdę spore emocje...

... i nie zawiodła. W 58. minucie Biała Gwiazda miała znakomitą sposobność do ponownego objęcia prowadzenia. Po rzucie rożnym główkował Głowacki, Kiełpin strącił piłkę przed siebie, a dobitka Brożka nie była na tyle skuteczna, aby przerodzić się w gola. Chwilę później próbował Videmont, który uderzył z powietrza w boczną siatkę. Odgryźli się natomiast przyjezdni w 72. minucie. Stracony gol obciąża konto pary stoperów - przede wszystkim Ivana Gonzaleza, który przegrał fizyczny pojedynek z Mateuszem Piątkowskim, ale również Arkadiusza Głowackiego, który nie zdążył z asekuracją i dał zbyt dużo miejsca Piątkowskiemu. Inna sprawa, że snajper Wisły Płock zachował się fenomenalnie. Szybki ruch stopą, trącenie piłki obok zdezorientowanego Załuski i przy Reymonta zrobiło się 1:2.

Pozytywny impuls podopieczni Kiko Ramireza otrzymali natomiast z ławki rezerwowych. W trakcie trwania drugiej połowy na placu gry meldowali się kolejno Semir Stilić, Mateusz Zachara i Jakub Bartosz. Każdy z nich wykonał w ofensywie swoją robotę. Najpierw w 84. minucie Stilić, któremu dotychczas wychodziło mało co, zdecydował się technicznie dorzucić w pole karne. Dorzucić? Nie - uderzyć! Choć Bośniak chyba tego nie planował, wyszło mu znakomite i precyzyjne uderzenie, po którym piłka odbiła się od słupka i wpadła do bramki. Wisła Płock nie zdążyła jeszcze wyjść z szoku po utracie gola na 2:2, gdy Kiełpin ponownie musiał wyciągać piłkę z siatki. Tym razem z błyskawicznym atakiem ruszyli Zachara i Bartosz. Ten drugi otrzymał futbolówkę w polu karnym, gdzie z zimną krwią godną rasowego snajpera płaskim strzałem nie dał Kiełpinowi szans. W szeregach Wisły Płock szok - miały być trzy punkty, nie ma ani jednego.

Starcia dwóch imienniczek - Wiseł z Krakowa i Płocka w tym sezonie obfitują w całą masę emocji, ale kończą się za każdym razem rezultatem 3:2. Trzy punkty dopisane do konta Białej Gwiazdy sprawiają, że zespół trenera Ramireza w tabeli wskakuje już na szóstą lokatę - goście spadają natomiast do dolnej ósemki. Chyba jednak, biorąc pod uwagę skalę atrakcyjności tych pojedynków, nikt nie miałby nic przeciwko temu, by po 37 kolejce zarówno jedna, jak i druga Wisła znalazła się w tej samej części tabeli, a kibice raz jeszcze mogli się rozkoszować starciem tych ekip.

AD

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • OFICJALNIE | Kraków gospodarzem Mistrzostw Świata Kobiet Amp Futbol 2027!

  • Tarnów większy o sąsiednie miejscowości? Gmina Tarnów nie chce o tym słyszeć

  • Carlos Santana po raz pierwszy w Krakowie!

  • Małopolski Sejmik apeluje do Lwowskiej Rady Obwodowej o wycofanie uchwały ws. UPA

  • Słoneczny wtorek w Małopolsce. W dzień do 9 stopni, nocą temperatura spadnie do zera

  • Śnieg, lód i zagrożenie lawinowe w Tatrach. TPN ostrzega turystów