W literackim "Kole Kultury" Michał Rusinek opowiadał o swojej książce, do napisania której zbierał się od śmierci Wisławy Szymborskiej. Sekretarzował jej piętnaście lat. Pytamy go, czy od początku miał świadomość, że trzeba zbierać wszystkie drobiazgi, zapiski, notatki, zdjęcia, filmy i rozmowy. Na ile potrzebne mu były przy pisaniu książki i czy pamięć go zawodziła? Posłuchaj rozmowy Barbary Gawryluk z Michałem Rusinkiem:
Jest jedną z ofiar reformy szkolnictwa. W 1999 roku powstało kilka tysięcy nowych placówek edukacyjnych – gimnazjów. Każda musiała przyjąć jakieś imię. Kilkadziesiąt zgłosiło się do niej z prośbą, by pozwoliła na nadanie szkole jej imienia. Pisała zawsze to samo: „Dziękuję za propozycję. Życzę Państwa Szkole wszelkiej pomyślności. Niestety, na nadanie mojego nazwiska Szkole zgodzić się nie mogę, ponieważ takie są moje zasady. Wszystkie podobne oferty również odrzucam”. Uważała, że nie wolno budować sobie pomników za życia - fragment książki Michała Rusinka „Nic zwyczajnego. O Wisławie Szymborskiej”.
27 stycznia w wydawnictwie "Znak" premiera wzruszającej książki, bardzo osobistego portretu poetki, opowieści pełnej poruszających wspomnień, poetyckich chwil i pełnych ciepła anegdot.