Wtorek, 27 paź 2 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Ile seksu to za dużo?

Czy „uzależnienie od seksu” naprawdę istnieje, czy to raczej skrót myślowy, który niewiele ma wspólnego z diagnozą? W „Wieczornej Terapii” przyglądamy się hiperseksualności – zjawisku, które budzi emocje, kontrowersje i wiele nieporozumień. Rozmawiamy o tym, gdzie przebiega granica między wysokim libido a utratą kontroli nad zachowaniami seksualnymi. Czy problemem jest liczba zbliżeń, czy raczej to, co dzieje się w emocjach i motywacjach stojących za nimi? Pojawią się też mniej oczywiste wątki: seks jako sposób radzenia sobie ze stresem, samotnością czy napięciem, a także wstyd i poczucie winy, które często towarzyszą takim doświadczeniom. To rozmowa o tym, co dzieje się, gdy seksualność przestaje być relacją i przyjemnością, a zaczyna pełnić rolę „narzędzia przetrwania”. Zaprasza Wioletta Gawlik.

Ile seksu to za dużo?
pexels.com

O uzależnieniu od seksu mówi się coraz częściej – w mediach, podcastach i codziennych rozmowach. Pojawiają się określenia takie jak „seksoholizm” czy „nimfomania”, ale czy rzeczywiście są to pojęcia medyczne? W „Wieczornej Terapii” psycholog i psychoterapeuta Marcin Szafrański tłumaczył, że sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana.

– Seksoholizm jako jednostka kliniczna nie istnieje. Nie jest rozpoznawany przez żaden system klasyfikacyjny związany z uzależnieniami – mówił gość Radia Kraków.

Jak wyjaśniał psychoterapeuta, współczesna psychologia częściej posługuje się pojęciem hiperseksualności lub problemów z kontrolą impulsów. Chodzi o sytuacje, w których aktywność seksualna zaczyna dezorganizować życie, wywołuje cierpienie albo staje się sposobem regulowania emocji.

Szafrański zwracał uwagę, że należy odróżnić wysokie libido od zachowań problematycznych. Intensywne życie seksualne samo w sobie nie jest niczym niepokojącym, jeśli daje satysfakcję i pozostaje pod kontrolą.

– Nie ma normy określającej, ile seksu to za dużo. Możemy mówić o problemie dopiero wtedy, gdy dane zachowania wpływają negatywnie na inne sfery życia – podkreślał.

Posłuchaj rozmowy:

Kiedy seks staje się sposobem na stres?

W rozmowie dużo miejsca poświęcono temu, jakie funkcje może pełnić seksualność. Psycholog tłumaczył, że problem pojawia się wtedy, gdy seks przestaje być źródłem bliskości czy przyjemności, a zaczyna służyć głównie redukowaniu napięcia, stresu albo samotności.

– Seks może być metodą radzenia sobie ze stresem czy smutkiem. Kiedy jednak staje się podstawowym sposobem regulacji emocji, powinna zapalić się czerwona lampka – mówił Szafrański.

Jak zaznaczał, osoby doświadczające problematycznej hiperseksualności często po aktywności seksualnej odczuwają nie ulgę czy radość, ale wstyd, poczucie winy albo zażenowanie. Nie zawsze oznacza to jednak zaburzenie psychiczne.

Psychoterapeuta zwracał uwagę, że ogromną rolę odgrywa kultura i społeczne podejście do seksualności. Z jednej strony współczesny świat jest silnie przesycony seksualnymi przekazami, z drugiej – seksualność nadal bywa oceniana i obciążana moralnie.

– Problem nie zawsze znajduje się w samej osobie. Czasem tkwi w przekonaniach, poczuciu winy i społecznych oczekiwaniach związanych z seksualnością – tłumaczył.

„Nimfomania” i podwójne standardy

W rozmowie pojawił się także temat historycznego podejścia do seksualności kobiet. Marcin Szafrański przypominał, że określenie „nimfomania” przez lata służyło przede wszystkim piętnowaniu kobiecej seksualności.

– Ta sama aktywność seksualna u mężczyzny często spotyka się z aprobatą, a u kobiety z oceną i stygmatyzacją – zauważał.

Psycholog mówił również o wpływie pornografii i samotności na współczesne zachowania seksualne. Jego zdaniem łatwy dostęp do treści pornograficznych zmienia sposób realizowania seksualności, ale nie musi automatycznie oznaczać wzrostu problemowych zachowań.

W audycji podkreślano także, że hiperseksualność może pojawiać się w przebiegu innych zaburzeń lub chorób – między innymi w chorobie afektywnej dwubiegunowej, podczas stosowania niektórych leków czy przy problemach hormonalnych.

Jak wygląda pomoc?

Zdaniem Marcina Szafrańskiego najważniejsze jest właściwe rozpoznanie przyczyn problemu. Terapia nie polega na „oduczaniu seksu”, ale na zrozumieniu mechanizmów stojących za zachowaniem.

– Nie chodzi o zniszczenie życia seksualnego. Chodzi o to, żeby seksualność nie była sposobem radzenia sobie z czymś, z czym nie umiemy sobie poradzić inaczej – mówił psychoterapeuta.

Podkreślał też, że wiele osób długo zwleka z szukaniem pomocy z powodu wstydu. Dlatego ważne jest stworzenie bezpiecznej przestrzeni do rozmowy.

– Psycholog nie jest jasnowidzem, ale może stworzyć atmosferę, w której człowiek odważy się mówić o swoich trudnościach – podsumował Marcin Szafrański.

Komentarze

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • OFICJALNIE | Kraków gospodarzem Mistrzostw Świata Kobiet Amp Futbol 2027!

  • Tarnów większy o sąsiednie miejscowości? Gmina Tarnów nie chce o tym słyszeć

  • Carlos Santana po raz pierwszy w Krakowie!

  • Małopolski Sejmik apeluje do Lwowskiej Rady Obwodowej o wycofanie uchwały ws. UPA

  • Słoneczny wtorek w Małopolsce. W dzień do 9 stopni, nocą temperatura spadnie do zera

  • Śnieg, lód i zagrożenie lawinowe w Tatrach. TPN ostrzega turystów