Wtorek, 27 paź 11 °C Jakość powietrza: Umiarkowana Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Czy każdy z nas może zostać hejterem?

Czy internet odbiera nam hamulce? Czy człowiek, który na co dzień jest spokojny i uprzejmy, za ekranem może stać się bezwzględnym hejterem? W „Wieczornej Terapii” przyglądamy się psychologicznym mechanizmom hejtu: anonimowości, dystansowi, utracie empatii, potrzebie przynależności do grupy i wpływowi algorytmów mediów społecznościowych. Pytamy też o drugą stronę — o osoby, które hejtu doświadczają. Czy milczenie, blokowanie hejtera albo wycofanie się z dyskusji mogą być skuteczną obroną? I dlaczego jeden negatywny komentarz potrafi zostać w głowie dłużej niż dziesięć pozytywnych? O hejcie w internecie, jego źródłach, konsekwencjach i o tym, dlaczego tak łatwo wciągamy się w „wojenki” sieciowe, Wioletta Gawlik rozmawia z psychologiem i psychoterapeutą Marcinem Szafrańskim.

Czy każdy z nas może zostać hejterem?
pexels.com

Dlaczego w internecie puszczają nam hamulce?

Jednym z mechanizmów sprzyjających agresywnym zachowaniom w sieci jest tzw. efekt odhamowania. W codziennych sytuacjach kontrolujemy swoje zachowanie, biorąc pod uwagę normy społeczne, reakcję innych osób czy konsekwencje własnych słów. Internet może tę kontrolę osłabiać.

Znaczenie ma między innymi poczucie anonimowości – nawet jeśli jest ono tylko pozorne. Jeżeli człowiek ma wrażenie, że jego zachowanie nie zostanie bezpośrednio powiązane z nim albo nie będzie miało dla niego konsekwencji, łatwiej pozwala sobie na przekroczenie granic.

– Anonimowość wzmacnia możliwość rozhamowania. Jeżeli mamy pewność, że pewne zachowanie nie zostanie dostrzeżone albo zidentyfikowane z nami, tym łatwiej możemy sobie na nie pozwolić – tłumaczy Marcin Szafrański.

Nie chodzi jednak wyłącznie o anonimowość. Równie ważny jest dystans. Osoba komentująca może nawet występować pod własnym imieniem i nazwiskiem, ale człowiek, którego atakuje, pozostaje dla niej kimś odległym i często zupełnie nieznanym.

W internecie nie widzimy też bezpośrednio reakcji drugiego człowieka. Pomiędzy nami a odbiorcą pojawia się ekran, profil czy awatar. Zdaniem Marcina Szafrańskiego im większy jest taki dystans, tym łatwiej uruchamiają się zachowania agresywne. Trudniej natomiast o empatię i dostrzeżenie w osobie po drugiej stronie kogoś, kto rzeczywiście może zostać zraniony naszymi słowami.

Hejt, krytyka i internetowe „wojenki”

Nie każdy agresywny komentarz musi wynikać ze świadomej chęci skrzywdzenia drugiej osoby. Powody mogą być bardzo różne. Czasem internetowy atak jest wybuchem złości, odreagowaniem trudnego dnia czy frustracji. Innym razem chodzi o potrzebę uczestniczenia w konflikcie, sprowokowania reakcji albo zwrócenia na siebie uwagi.

Znaczenie ma także potrzeba przynależności do grupy. W internecie stosunkowo łatwo znaleźć osoby, które podzielają nasze poglądy, emocje lub niechęć do określonego człowieka czy środowiska. Wspólny przeciwnik może dodatkowo wzmacniać poczucie więzi wewnątrz grupy.

– Czasem jest to połączenie mechanizmu konformistycznego z pozornym nonkonformizmem. Grupy walczą z innymi grupami po to, żeby scalić się wewnętrznie i mieć intensywne poczucie przynależności – wyjaśnia psycholog.

Do tego dochodzi sposób działania mediów społecznościowych. Ich mechanizmy są nastawione na zwiększanie zaangażowania użytkowników – liczby reakcji, komentarzy i czasu spędzanego w serwisie. Konflikt budzi emocje, a emocje mogą sprawiać, że użytkownicy dłużej pozostają w dyskusji.

Marcin Szafrański zwraca jednak uwagę na jeszcze jeden problem – nie każdy negatywny komentarz jest hejtem. Sam termin bywa nadużywany i czasem służy do uciszania krytyki.

Jeżeli ktoś nie zgadza się z poglądami drugiej osoby i przedstawia argumenty, nie musi to oznaczać hejtu. Nadużywanie tego określenia może sprawić, że zacznie ono tracić znaczenie, choć powinno opisywać rzeczywiście niebezpieczne i krzywdzące zachowania.

Posłuchaj rozmowy:

Jeden negatywny komentarz może zostać w głowie na długo

Druga strona internetowego hejtu to osoby, które go doświadczają. Ich reakcje mogą być bardzo różne – od wejścia w dyskusję, przez blokowanie agresywnego użytkownika, po całkowite wycofanie się z rozmowy.

Czasami brak odpowiedzi okazuje się skuteczny. Część osób prowokujących innych liczy przede wszystkim na reakcję. Jeśli jej nie dostaje, może stracić zainteresowanie dalszym atakiem. Nie ma jednak jednej metody, która sprawdzi się w każdej sytuacji. Znaczenie mają intensywność i częstotliwość hejtu, sytuacja osoby atakowanej oraz jej możliwości radzenia sobie z takim doświadczeniem.

Psycholog zwraca także uwagę na mechanizm, który sprawia, że negatywny komentarz potrafi przyciągnąć naszą uwagę znacznie silniej niż wiele pozytywnych opinii.

– Jesteśmy bardzo mocno wyczuleni na negatywne informacje. Skłaniają nas one do tego, żeby w jakiś sposób zareagować i się do nich odnieść – mówi Marcin Szafrański.

Dlatego nawet pojedynczy komentarz może wywołać silną reakcję emocjonalną, szczególnie jeśli dotyczy bezpośrednio nas samych.

Przy długotrwałym i intensywnym hejcie konsekwencje mogą być poważniejsze. Osoba atakowana może ograniczyć swoją obecność w internecie, przestać uczestniczyć w dyskusjach, które wcześniej były dla niej ważne, albo całkowicie wycofać się z publicznego wypowiadania się. Wiele zależy od jej odporności, wsparcia ze strony innych osób oraz skali ataków.

– Dla części osób liczba negatywnych komentarzy jest wystarczającym powodem, żeby z pewnego rodzaju aktywności po prostu się wyłączyć – podkreśla Marcin Szafrański.

Internetowego świata nie da się już całkowicie oddzielić od życia poza siecią. Komentarze, konflikty i relacje przenikają pomiędzy tymi dwiema przestrzeniami, dlatego również skutki hejtu nie zawsze pozostają wyłącznie na ekranie.

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Hanna Bieluszko wraca na scenę mimo choroby. "Nie czuję się spełniona. Mam kilka marzeń"

  • Urząd czekał na konserwatora, konserwator na urząd. Remont Placu Drzewnego w Tarnowie w końcu się rozpocznie?

  • Zaduszki Organowe 2026. Muzyczny maraton w krakowskich świątyniach

  • Mieszkańcy chcą tego wjazdu, drogowcy go zamknęli. Ktoś wyłamał bariery

  • Nocne utrudnienia na obwodnicy Brzeska. Kierowcy jadący w stronę Krakowa pojadą objazdem

  • Samochód dachował i leżał w polu. Pijanego kierowcę odnalazł policyjny pies