Wtorek, 27 paź 11 °C Jakość powietrza: Dostateczna Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Czy istnieją „toksyczni rodzice”? O mechanizmach w relacjach rodzinnych

Rodzice i dorosłe dzieci — bliskość, która bywa źródłem wsparcia, ale też napięć i nieporozumień. Relacje z rodzicami nie kończą się wraz z osiągnięciem dorosłości — często dopiero wtedy stają się naprawdę trudne. W Wieczornej Terapii rozmawiamy o tym, czy istnieje pojęcie „toksycznych rodziców”, czym różni się troska od kontroli, jak rozpoznawać szantaż emocjonalny, parentyfikację czy wciąganie dzieci w konflikty dorosłych. Zastanawiamy się, jak zmienia się rola rodzica wraz z dorastaniem dziecka, gdzie przebiega granica między troską a naruszaniem autonomii oraz czy zawsze warto „konfrontować się” z rodzicami, a czasem nawet zrywać relacje. To rozmowa o granicach, odpowiedzialności, ale też o tym, że zarówno rodzice, jak i dorosłe dzieci mogą ranić — i że relacje rodzinne rzadko są czarno-białe. Zaprasza Wioletta Gawlik.

Czy istnieją „toksyczni rodzice”? O mechanizmach w relacjach rodzinnych
pexels.com

Posłuchaj rozmowy:

„Toksyczni rodzice” jako worek pojęciowy

Czy istnieją „toksyczni rodzice”? Marcin Szafrański radzi, by nie nadużywać tego terminu. Mówi wprost, że z takim określeniem można spotkać się w mediach, ale on sam „nie szaleje” za tym określeniem, bo trudno mu uchwycić, co dokładnie miałoby oznaczać.

Zamiast etykietki proponuje nazywanie zjawisk „po imieniu” i wskazywanie mechanizmu: przemocy, agresji biernej lub czynnej, niezaspokajania potrzeb psychologicznych dziecka czy zachowań wynikających z lęku rodzica. W jego ujęciu to konkrety pomagają zrozumieć sytuację – także wtedy, gdy dziecko jest już dorosłe, a relacja nadal bywa obciążająca.

Kontrola, troska a granice w dorosłości

To, co wiele mówi o oczekiwaniach wobec relacji rodzinnych: część osób opisuje je jako „poprawne”. To słowo Marcin Szafrański podważa – nie dlatego, by wymagać ideału, ale by przesunąć punkt odniesienia. Zachęca do myślenia o rodzicielstwie w kategoriach „wystarczająco dobrych” relacji, bez presji na perfekcję.

Kiedy wchodzimy w temat granic, rozmówca unika stawiania sztywnych norm. Zauważa, że relacje wyglądają inaczej u młodych dorosłych, inaczej w wieku średnim, a jeszcze inaczej, gdy w rodzinie pojawia się starość i zależność. Jednocześnie podpowiada prosty test odróżniający troskę od kontroli: jeśli ktoś nie życzy sobie „zatroszczenia”, a my mimo to naciskamy – to znak, że troska zaczyna być narzucaniem.

Co gdy przyjdzie do odwrócenia ról – momentu, gdy to dorosłe dziecko zaczyna opiekować się rodzicem? Szafrański mówi, że taka zmiana bywa trudna dla obu stron, ale nie musi oznaczać niczego „złego” dla więzi. Kluczowe okazuje się „odpuszczenie” i zgoda na to, że relacja naturalnie zmienia się razem z sytuacją życiową.

Krytyka, szantaż i rodzinne uwikłania

Są przykłady zachowań, które dorosłe dzieci często zgłaszają jako bolesne. Jednym z nich jest stała krytyka i umniejszanie osiągnięć: niby „dla twojego dobra”, w praktyce – raniące i niszczące kontakt. Marcin Szafrański mówi, że takie krytykanctwo zazwyczaj „zamyka”, psuje relację i rzadko prowadzi do konstruktywnej zmiany. Zwraca uwagę, że bywa to mieszanka trudności komunikacyjnych, problemu z odpuszczeniem roli i nieporadnej próby zbliżenia się do dziecka, która daje odwrotny efekt.

Kolejnym przykładem jest szantaż emocjonalny: komunikaty typu „przyjedź, bo oszaleję” czy „do grobu mnie wpędzisz”. Gość podcastu zaznacza, że takie mechanizmy pojawiają się nie tylko w rodzinach, ale w relacji rodzic–dziecko są szczególnie obciążające, bo łatwo uruchamiają poczucie winy i konflikt lojalności – także wobec partnera lub własnej rodziny.

Pojawiają się także pojęcia, które częściej odnosimy do relacji z okresu dorastania, a które – jak zaznacza Marcin Szafrański – potrafią działać również wtedy, gdy dzieci są już dorosłe. Chodzi o sytuacje, w których rodzic oczekuje od dziecka opieki emocjonalnej albo wciąga je w swoje napięcia i konflikty, na przykład między małżonkami. Psycholog podkreśla, że problem zaczyna się w momencie, gdy takie obciążenie staje się nadmiarowe, przekracza granice i ustawia dorosłe dziecko w roli, z której powinno być wyłączone, bo koszt emocjonalny bywa wysoki i długofalowy.

Wreszcie pojawia się pytanie o modne „rady” z gabinetów: skonfrontuj się albo odetnij więź. Psycholog przyznaje, że są sytuacje, w których naprawdę niewiele można zrobić, a koszty naprawy relacji są ogromne – zwłaszcza przy chorobach otępiennych czy bardzo późnym wieku. Jednocześnie ostrzega przed schematem myślenia, w którym wszystko tłumaczy się wyłącznie „krzywdą z dzieciństwa”.

Komentarze

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Groźny wypadek na rynku w Nowym Sączu. BMW wjechało na chodnik i potrąciło pieszego

  • Olkuska bomba ekologiczna do likwidacji. Jest chętny na wywóz 800 ton odpadów

  • Pijany kierowca uciekał przed policją w Krakowie. Miał ponad 2 promile i był poszukiwany

  • Kiedy poznamy skalę nadużyć w polskim Kościele? Przewodniczący komisji podał termin końcowego raportu

  • Polskie seriale, które dobrze się zestarzały. Te tytuły musi znać każdy

  • Spacer z psem w jesienny wieczór: smycz, odblaski i suche łapy po deszczu