Bliskość to jedna z najgłębszych potrzeb, a jednocześnie coś, czego się boimy. Chcemy być z kimś, ale gdy relacja zaczyna się pogłębiać, pojawia się niepokój. Wycofujemy się, milczymy, zakładamy maski. Dlaczego? Czy lęk przed bliskością to znak naszych czasów? A może efekt doświadczeń, które każemy sobie nosić zbyt długo? Dlaczego łatwiej zwierzyć się przyjacielowi niż osobie, z którą dzielimy życie? I co sprawia, że czasem sami sabotujemy relacje, na których najbardziej nam zależy? W „Wieczornej Terapii” spróbujemy przyjrzeć się temu napięciu między potrzebą bycia razem a obawą przed odsłonięciem się. Porozmawiamy o tym, skąd bierze się trudność w budowaniu intymnych relacji, jakie mechanizmy stoją za unikaniem bliskości i o tym, jak współczesna kultura wpływa na nasze relacje. Zaprasza Wioletta Gawlik.
Lęk przed bliskością. Dlaczego boimy się relacji?
Chcemy bliskości, ale jednocześnie często się jej obawiamy. Wchodzimy w relacje, a gdy robi się poważnie – wycofujemy się, milczymy albo zakładamy maski. O tym, skąd bierze się lęk przed bliskością, w „Wieczornej Terapii” Radia Kraków mówił psycholog i psychoterapeuta Marcin Szafrański.
– Nie mówimy o lęku w sensie klinicznym, tylko o trudnościach w budowaniu bliskich relacji – podkreśla Szafrański. Jak zaznacza, potrzeba intymności nie znika, a nawet rośnie, ale jednocześnie coraz trudniej ją realizować.
Bliskość wymaga ryzyka
Zdaniem psychoterapeuty problemem jest nie tylko brak relacji, ale też rosnące oczekiwania wobec nich. Chcemy więcej – większej otwartości, zrozumienia i bezpieczeństwa. To sprawia, że trudniej osiągnąć satysfakcję.
– Im bardziej zależy nam na relacji, tym trudniej się w niej otworzyć – mówi Szafrański.
W bliskich związkach często pojawia się też potrzeba utrzymania dobrego wizerunku. To prowadzi do autokreacji i „zakładania masek”, które z czasem utrudniają szczerość.
Dlaczego uciekamy?
Lęk przed bliskością może objawiać się napięciem, unikaniem rozmów albo nawet sabotowaniem relacji.
– Zdarza się, że sami tworzymy sytuacje, które prowadzą do konfliktu, bo obawiamy się, że coś i tak się nie uda – tłumaczy Szafrański.
Jednocześnie współczesna kultura „czerwonych flag” sprawia, że łatwo zaczynamy traktować relację jak test, zamiast budować zaufanie.
Jak sobie z tym radzić?
Nie chodzi o nagłe odsłonięcie wszystkiego, ale o stopniowe budowanie otwartości. Kluczowe jest też sprawdzenie, na ile nasze obawy są rzeczywiste.
– Być może to ryzyko jest mniejsze, niż nam się wydaje – podsumowuje psychoterapeuta.
Bliskość zawsze wiąże się z niepewnością. Bez niej trudno jednak stworzyć relację, w której można naprawdę być sobą.