Kardynał Franciszek Macharski był człowiekiem głębokiej wiary, ale też dialogu, cierpliwości i zdecydowanego działania. Grzegorz Ryś wspomina swojego poprzednika jako człowieka, który potrafił szukać porozumienia nawet w najtrudniejszych sytuacjach. Opowiada o ostatniej Eucharystii odprawionej przy jego szpitalnym łóżku, relacjach z Janem Pawłem II i decyzjach podejmowanych w czasach PRL. Wspomina także osobistą rozmowę o sporze wokół klasztoru karmeli
Posłuchaj podcastu
Jak Franciszek Macharski odnalazł się w Krakowie jako następca Karola Wojtyły? Jaką rolę odegrał w przygotowaniach do pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski? Dlaczego nie unikał rozmów z komunistycznymi władzami i jak radził sobie z konfliktami, które wymagały trudnych decyzji? Kardynał Grzegorz Ryś opowiada także o swoich spotkaniach z kard. Macharskim w seminarium, jego poczuciu humoru i trosce o księży.
„Nie zapomnę do końca życia ostatniej Eucharystii”
Anna Kluz-Łoś: "Wspominając księdza kardynała Franciszka, kładłbym nacisk na wiarę. To był człowiek, który nie potrafił postrzegać rzeczywistości inaczej niż przez wiarę". Tak powiedział ksiądz kardynał dziesięć lat temu, po śmierci kardynała Macharskiego. Czy to nadal jest pierwsza wartość, o której ksiądz kardynał myśli, charakteryzując tę postać?
Kardynał Grzegorz Ryś: Pewnie jednak tak, bo najmocniejsze wspomnienia, jakie mam związane z księdzem kardynałem, to wspólnie przeżywane Eucharystie. Takie źródłowe i jednocześnie szczytowe momenty w życiu. A przeżywanie Eucharystii z nim zawsze było wydarzeniem.
Jakie to były Eucharystie? Było ich wiele, ale były też takie kameralne, prywatne.
Myślę o tych z ostatnich lat, kiedy było nas właściwie trzy, cztery osoby. Pewnie nie zapomnę do końca życia ostatniej Eucharystii, którą odprawiałem przy łóżku kardynała w szpitalu.
Namówiła mnie na to siostra Dolorosa, która się nim opiekowała. Powiedziała: „Może by ksiądz biskup odprawił mszę świętą?”. Wszyscy lekarze mówili, że nie ma żadnego kontaktu z kardynałem, ale tej siostrze bardzo zależało. Przełamała mnie.
I rzeczywiście był taki moment, kiedy doszliśmy do przeistoczenia. A przeistoczenie dla kardynała było takim momentem, że on zawsze płakał, kiedy odprawiał mszę świętą. Chyba nigdy nie przeżywałem z nim mszy, na której by się nie popłakał przy przeistoczeniu.
I wtedy, w czasie tej ostatniej mszy, wszystkie markery na instrumentach, do których był podpięty, oszalały. To wszystko zmieniało się w taki sposób, że trudno sobie wyobrazić. I pomyślałem sobie: masz brak kontaktu.
To będzie zawsze dla mnie pierwsze skojarzenie z kardynałem.
Oczywiście są też inne rzeczy. To był człowiek, który umiał mierzyć się z problemami i robił to zawsze z głębokim przemyśleniem i dystansem. Nie jestem w stanie skojarzyć kardynała z reakcją natychmiastową, bezmyślną, nieprzemyślaną.
Impulsywną.
Impulsywną. Nie. On potrafił bardzo głęboko analizować to, co się dzieje, a jednocześnie był sprawczy.
Jeśli dwa czy trzy dni po rozpoczęciu stanu wojennego miał na biurku listę wszystkich internowanych z terenu diecezji, ze wskazaniem, gdzie są internowani i gdzie są rodziny, którym trzeba pomóc, to pokazuje, jak szybko działał.
I cały komitet pomocy powstał przecież bardzo szybko.
Samo rozeznanie dokonywało się bardzo szybko, więc potrafił być też bardzo praktyczny. Był człowiekiem zdecydowanym. Przy tym, co rozeznał jako Boże i dobre, potrafił być uparty nawet wtedy, kiedy właściwie cały świat go zostawił.
Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy z kardynałem Grzegorzem Rysiem i oglądania wideo na naszym kanale You Tube.
Najpierw podcasty, potem książka
„Pięciu Franciszków” to wspólny projekt Radia Kraków i Wydawnictwa św. Stanisława. Najpierw powstał cykl podcastów, w których kardynał Grzegorz Ryś w rozmowie z Anną Kluz-Łoś opowiada o pięciu Franciszkach – postaciach, które odegrały szczególną rolę w jego życiu, kształtowały jego wiarę, sposób myślenia i postrzegania świata.
"Pięciu Franciszków": Najpierw były podcasty Radia Kraków, teraz przyszedł czas na wyjątkową książkę