Wtorek, 27 paź 9 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Dziecko, dystopia i świat bez jutra. Film "Ludzkie dzieci" jako metafora utraconego sensu

Czy cywilizacja może przetrwać bez dzieci? Pytanie, które stawia film "Ludzkie dzieci" wykracza daleko poza problem bezpłodności. To opowieść o świecie, który utracił zdolność wyobrażania sobie jutra. Kiedy znika perspektywa kolejnego pokolenia, słabną także więzi społeczne, wartości i poczucie celu. „Człowiek potrzebuje tego, po co ma żyć” - mówi prof. Joanna Hańderek, filozofka (UJ). Zapraszamy do "Państwa Filozofów" na wyjątkowo dystopijny seans.

Dziecko, dystopia i świat bez jutra. Film "Ludzkie dzieci" jako metafora utraconego sensu
Zdjęcie ilustracyjne/ Fot. Pexels.

Film„Ludzkie dzieci” Alfonso Cuaróna jest dystopią, ale nie opowiada przede wszystkim o katastrofie biologicznej. Bezdzietność staje się w nim symbolem utraty przyszłości. Gdy przez 18 lat nie rodzi się ani jedno dziecko, ludzkość traci nie tylko możliwość przetrwania, lecz także sens działania. Świat nie rozpada się dlatego, że brakuje ludzi, lecz dlatego, że brakuje powodu, by myśleć o jutrze. "Nawet jeśli znaleziono by lekarstwo na bezpłodność, to już bez znaczenia. Za późno. Świat już się rozpadł” - mówi profesor Hańderek.

Dziecko jako źródło sensu

Profesor odczytuje film przez pryzmat filozofii życia i ekofeminizmu. W tej perspektywie dziecko nie jest jedynie potomkiem ani elementem społecznej struktury. Staje się metaforą samego życia – jego twórczej energii, zdolności do budowania więzi i nadawania kierunku ludzkim działaniom.

Gdy znika możliwość narodzin, rozpadają się także relacje, które organizowały ludzką codzienność. Bohaterowie filmu nie tyle popadają w apatię, ile funkcjonują w stanie zawieszenia. Żyją siłą rozpędu, nie widząc celu ani sensu dalszego wysiłku.

Życie jest czymś nieusuwalnym, dynamicznym, wytwarzającym całą miriadę różnych form i kulturowych, i biologicznych

- przypomina filozofka.

W rozmowie pojawia się antropologiczna intuicja Ruth Benedict: kultura istnieje dzięki wzorcom przekazywanym kolejnym pokoleniom. Kiedy zanika perspektywa następnego pokolenia, słabną także normy, wartości i instytucje.

Świat przedstawiony w filmie przypomina społeczeństwo, które utraciło zdolność odtwarzania własnej kultury. Ludzie nie potrafią już wyobrazić sobie przyszłości, dlatego coraz trudniej im uzasadnić własne działania. Bez ciągłości pokoleń kultura wysycha niczym rzeka pozbawiona źródła. "Jak zaczyna korodować to, co podstawowe, to rozsypuje się nam cała kultura” - uważa prof. Hańderek.

Między bezpieczeństwem a współistnieniem

Film pokazuje Wielką Brytanię jako ostatnią uporządkowaną przestrzeń pogrążonego w chaosie świecie. Porządek utrzymywany jest jednak za pomocą przemocy, kontroli i zamkniętych granic.

W interpretacji Hańderek jest to krytyka cywilizacji, która bezpieczeństwo buduje poprzez izolację. Alternatywą staje się współpraca, otwartość i uznanie wzajemnej zależności ludzi. Dlatego szczególnego znaczenia nabiera fakt, że jedyne dziecko rodzi kobieta spoza systemu – uchodźczyni, reprezentująca tych, którzy zostali zepchnięci na margines świata.

Pojawienie się noworodka ma w filmie wymiar niemal religijny. Dziecko zostaje przedstawione jako znak nadziei, możliwość nowego początku, a nawet figura mesjańska. Nie rozwiązuje problemów świata, ale przypomina, że historia nie musi kończyć się tam, gdzie ludzie uznali ją za zakończoną.

Symboliczna scena, w której płacz dziecka na chwilę zatrzymuje strzelających do siebie żołnierzy, pokazuje siłę życia zdolną przerwać logikę przemocy. Nie daje gwarancji ocalenia, ale otwiera możliwość zmiany.

„Ludzkie dzieci” nie oferują prostych odpowiedzi. Film pozostawia widza w niepewności: nie wiadomo, dlaczego ludzkość utraciła płodność ani czy narodziny jednego dziecka rzeczywiście odmienią los świata. To właśnie ta niejednoznaczność stanowi jego siłę.

W filozoficznym odczytaniu Cuaróna najważniejsze okazuje się pytanie o to, co podtrzymuje ludzką wspólnotę. Odpowiedź nie brzmi: technologia, państwo czy ekonomia. Fundamentem pozostaje zdolność do tworzenia relacji i przekonanie, że przyszłość wciąż istnieje. "Nie mamy sensu, który będzie taką przyczyną celową. Człowiek potrzebuje tego, po co ma żyć” - puentuje Joanna Hańderek.

Posłuchaj rozmowy Piotra Jędrzejewskiego z prof. Joanną Hańderek.

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Nocne utrudnienia na obwodnicy Brzeska. Kierowcy jadący w stronę Krakowa pojadą objazdem

  • Samochód dachował i leżał w polu. Pijanego kierowcę odnalazł policyjny pies

  • Duże zmiany na S-7 w krakowskich Mistrzejowicach. Już niedługo tędy pojadą kierowcy

  • ZUS w Suchej Beskidzkiej po modernizacji. Więcej miejsca i udogodnienia dla klientów

  • "W kręgu nauki" Audycja z 31.10. 2026 r.

  • Jedno przedszkole uratowane, trzy nadal zagrożone. Prezydent Nowego Sącza zmienia plany