„Prawdziwa śmierć następuje wtedy, gdy nie ma już nikogo, kto o tobie pamięta” – to jedno z najważniejszych zdań animacji „Coco”. Czy rzeczywiście bardziej niż śmierci boimy się zapomnienia? Dlaczego pielęgnujemy pamięć o zmarłych i jaką rolę w naszym życiu odgrywają rodzinne historie? O filmie, który pod barwną opowieścią skrywa pytania o przemijanie, miłość i tożsamość, rozmawiają w Radiu Kraków prof. Joanna Hańderek z Uniwersytetu Jagiellońskiego i Piotr Jędrzejewski.
Dwunastoletni Miguel marzy o grze na gitarze i karierze muzyka. Problem w tym, że w jego rodzinie muzyka jest zakazana. Chłopiec, próbując udowodnić swój talent, trafia do niezwykłej krainy umarłych, gdzie odkrywa tajemnice swoich przodków.
Animacja „Coco” z 2017 roku, wyreżyserowana przez Lee Unkricha i Adriana Molinę, to jednak znacznie więcej niż historia o spełnianiu marzeń. To przede wszystkim opowieść o pamięci, która pozwala zachować więź między żywymi i zmarłymi.
– Nie chcemy, żeby ktoś całkowicie umarł. Więc tworzymy zaświaty w naszych głowach, ale też tworzymy wyobrażenia, które dają nam takie poczucie tego nie do końca odchodzenia tej drugiej osoby – mówi filozofka, prof. Joanna Hańderek.