Piątek, 6 lis 4 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Zupa kapitana Nemo zamiast ryby? Jak oswoić dzieci ze zdrowszym jedzeniem w szołach?

W Polsce nadmierna masa ciała dotyczy około co trzeciego dziecka w wieku wczesnoszkolnym, a nieprawidłowe nawyki żywieniowe są widoczne już u ośmiolatków. Nowe zasady żywienia w szkołach wywołały sporo emocji. Pojawiły się głosy o narzucaniu dzieciom diety roślinnej. Tymczasem, jak przekonuje Jakub Kulesza, koordynator ds. polityki żywnościowej w Krakowie, nie chodzi o rewolucję na szkolnych talerzach, ale o podniesienie standardów żywienia dzieci w Polsce. Problemem okazuje się nie tyle samo rozporządzenie, ile sposób jego komunikowania i wdrażania.

Zupa kapitana Nemo zamiast ryby? Jak oswoić dzieci ze zdrowszym jedzeniem w szołach?
źródło:flickr

Posłuchaj rozmowy

Światowa Organizacja Zdrowia zaleca, by dzieci w wieku od 6 do 9 lat spożywały dziennie co najmniej 350 gramów warzyw i owoców. Tymczasem w najnowszym europejskim badaniu WHO COSI mniej niż pięć procent dzieci osiągnęło zalecany poziom pięciu porcji dziennie. To pokazuje, jak duża jest różnica między zaleceniami żywieniowymi a codzienną praktyką.

Polska należy do europejskich krajów z wysokim odsetkiem dzieci z nadmierną masą ciała. Problem dotyczy około co trzeciego ośmiolatka. Jednocześnie badania WHO pokazują, że nieprawidłowe nawyki żywieniowe są powszechne w całej Europie. W Portugalii warzywa codziennie je 69 proc. dzieci w wieku 6–9 lat. W Polsce – zaledwie 37 proc.  Oznacza to, że portugalskie dzieci niemal dwukrotnie częściej niż polskie sięgają po warzywa każdego dnia. 

 

  • Portugalia osiągnęła najwyższy wynik – 69%.

  • Polska znalazła się na poziomie około 37%.

 

Tylko siedem krajów osiągnęło wynik co najmniej 50%. Były to: Portugalia, Dania, Czechy, Bułgaria, Irlandia, San Marino i niemiecki kraj związkowy Brema

Warzywa nie są jedynie dodatkiem do obiadu, który można zostawić na brzegu talerza. Ich obecność w diecie dziecka ma znaczenie dla prawidłowego wzrostu, rozwoju i zdrowia. Dostarczają błonnika, witamin i składników mineralnych.

Szkolne stołówki nie zmienią same całej sytuacji zdrowotnej najmłodszych, ale trudno ignorować skalę problemu.

Wprowadzanie nowych standardów szkolnego żywienia trudno uznać za nieuzasadnioną rewolucję. Tymczasem nowe zasady zdrowszego żywienia w szkołach wywołały sporo emocji. Pojawiły się głosy o narzucaniu dzieciom diety roślinnej. Tymczasem, jak przekonuje Jakub Kulesza, koordynator ds. polityki żywnościowej w Krakowie, nie chodzi o rewolucję na szkolnych talerzach, ale o podniesienie standardów żywienia. Problemem okazuje się nie tyle samo rozporządzenie, ile sposób jego komunikowania i wdrażania.

– To, co jest dla mnie takim kluczowym słowem i pojęciem, które powinny ustawiać całą narrację, to jest słowo standard – podkreśla Kulesza. Jak wyjaśnia, nowe przepisy nie oznaczają wyeliminowania mięsa ze szkolnych jadłospisów. Przeciwnie, przewidują określony podział posiłków w tygodniu: jeden dzień z dietą roślinną, dwa dni z dietą mięsną, jeden z rybami i jeden z nabiałem. Zmiana dotyczy również jakości produktów. Mięso powinno być świeże, a nie zastępowane wysoko przetworzonymi wyrobami, takimi jak kiełbasy czy parówki.

Zdaniem krakowskiego koordynatora nowe standardy są potrzebne przede wszystkim ze względu na problemy zdrowotne dzieci i młodzieży, w tym rosnącą skalę otyłości. Efekty zmian nie będą jednak widoczne od razu. To inwestycja w przyszłość, która może przynieść rezultaty dopiero za 10–20 lat, kiedy dzisiejsi uczniowie wykształcą zdrowsze nawyki żywieniowe.

Kulesza przyznaje jednak, że wprowadzeniu nowych zasad towarzyszyły błędy komunikacyjne. Hasło diety planetarnej, zamiast wyjaśniać sens zmian, mogło budzić niechęć.Największe wyzwanie zaczyna się jednak na szkolnych stołówkach.

Samo wprowadzenie przepisów nie sprawi, że dzieci nagle polubią fasolę, soczewicę czy inne produkty roślinne. Potrzeba czasu, odpowiedniego przygotowania potraw i pomysłowości kucharzy. Kulesza zwraca uwagę, że pierwsza odmowa dziecka nie powinna oznaczać rezygnacji z nowych dań. Przyzwyczajanie do nowych smaków to proces wymagający cierpliwości.

Pomóc może także odpowiedni sposób podawania posiłków i opowiadania o nich. Zamiast informować uczniów, że na obiad jest ryba, można zaproponować im „zupę kapitana Nemo”. Chodzi o to, by nie etykietować jedzenia i nie zniechęcać dzieci już na starcie.

Istotna jest również współpraca z rodzicami i samymi uczniami. Jak pokazują doświadczenia przywoływane przez Kuleszę, zaangażowanie dzieci w przygotowywanie posiłków zwiększa ich zainteresowanie jedzeniem i świadomość tego, co trafia na talerz. Nie bez znaczenia jest też praca personelu kuchennego. Kucharze i kucharki potrzebują nowych umiejętności, inspiracji i praktycznych szkoleń, by z prostych, mało przetworzonych produktów przygotowywać atrakcyjne dania.

W Krakowie mają temu służyć między innymi szkolenia organizowane w ramach programu „Stołówki Jutra”, realizowanego w ramach inicjatywy „Jadalny Kraków”. Zaplanowano także współpracę ze szkołami gastronomicznymi, by rozwijać kompetencje kucharzy specjalizujących się w żywieniu zbiorowym, w tym przygotowywaniu posiłków dla dzieci.

Zmiany obejmują również szkolne sklepiki. Od 1 września ograniczono dostępność słodkich przekąsek i napojów, a w ofercie znalazły się między innymi kanapki, warzywa, owoce, orzechy, nasiona, nabiał i napoje roślinne. To kolejny element walki z nadmiernym spożyciem cukru.

Kulesza przypomina, że szkolne stołówki odpowiadają za około 30 procent wartości odżywczych i energetycznych dostarczanych dzieciom, pozostałe 70 procent zależy od tego, co jedzą w domu. Dlatego odpowiedzialność za zmianę nawyków nie może spoczywać wyłącznie na szkołach.

Nowe standardy żywienia to zatem nie tylko kwestia przepisów i jadłospisów. To także zmiana kultury jedzenia, edukacja i nauka nowych smaków. A przede wszystkim przekonanie dzieci, że zdrowy posiłek może być równie atrakcyjny jak kolorowa przekąska z reklamowego opakowania.

Najpopularniejsze

  • News Radia Kraków

    News Radia KrakówProboszcz z Grojca z nowym zakazem. Kolejna odsłona sporu wiernych z kurią

    Natalia Feluś

  • News Radia Kraków

    News Radia Kraków„Próbowali mi wmówić chorobę psychiczną”. Odwołany proboszcz z Grojca ujawnia kulisy konfliktu z Kurią

    Natalia Feluś

  • Akademia Tarnowska chce uruchomić nowe kierunki studiów. Komisja akredytacyjna ma zastrzeżenia

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Spopielarnia zwłok w Tarnowie może już powstać. Mieszkańcy protestują, ale decyzja zapadła

    Jakub Sajdak

  • Miało być mniej korków, kierowcy narzekają na jeszcze większe. Tarnów testuje zmiany na Tuchowskiej

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Takiego pogrzebu Tarnów nie widział od 400 lat. Niezwykła uroczystość już dziś

    Jakub Sajdak

Najnowsze

  • Dwa etaty, dwa wynagrodzenia. Jak wiceprezydenci Krakowa godzą pracę w magistracie i na uczelni?

  • Na żywo
    Na żywo

    Najważniejsze derby w Polsce: Wisła - Cracovia. RELACJA NA ŻYWO

  • Zupa kapitana Nemo zamiast ryby? Jak oswoić dzieci ze zdrowszym jedzeniem w szołach?

  • Wójt Lisiej Góry przegrał w sądzie przed referendum. Mieszkanka nie musi przepraszać

  • Wybrano wykonawcę budowy nowego węzła w Jaworniku na Zakopiance

  • Miał być miesiąc, skończyło się na czterech dniach. Szybki koniec eksperymentu w Tarnowie