Na całym świecie ludzie organizują się w oddolne ruchy, które mają na celu zadbanie o zieleń w najbliższym sąsiedztwie. Często określają się mianem partyzantów, od angielskiego zwrotu guerilla gardening. Aktywiści, często anonimowi, zaczynają zagospodarowywać tereny zielone, o których się zapomina albo zaniedbuje. Sadzą kwiaty i pomidory w centrum miasta, urządzają zieleń na opuszczonych działkach, nocą rzucają w trawniki bombami z nasion.
Znanymi, zorganizowanymi akcjami miejskiej partyzantki ogrodniczej są m.in. sadzenie dyni w miejscach publicznych czy "słonecznikiem w miasto". Wielu zielonych partyzantów sadzi w miastach kwiaty. Znany brytyjski aktywista, obsadza nimi puste donice miejskie oraz wysepki między pasami jezdni.
Miejska partyzantka ogrodnicza jest szansą na zazielenienie miejskich nieużytkow. Ale trzeba robić to z głową. Więcej o 14.50 w @RadioKrakow #ekospotkania pic.twitter.com/5ClZ41ZhE1
— ewa szkurlat (@EwaSzkurlat) July 4, 2022
Kim są miejscy partyzanci? Ewa Szkurłat zapytała o to architekta krajobrazu Witolda Szwedkowskiego