Za każdym razem gdy Łukasz Borowicz prowadzi koncerty w Filharmonii Krakowskiej widownia jest wypełniona po brzegi. Ten charyzmatyczny Maestro, fantastyczny rozmówca i cudowny człowiek, tym razem na warsztat wziął muzykę Wojciecha Kilara, kompozytora, którego 10. rocznicę śmierci świętowaliśmy 29 grudnia 2023 roku. I właśnie o Wojciechu Kilarze i jego muzyce, która w doskonały sposób przechodzi próbę czasu opowiadał Łukasz Borowicz na spotkaniu Dyskusyjnego Klubu Muzycznego „Wszystko gra!” Filharmonii Krakowskiej. Zwłaszcza wiele zdradził dyrygent na temat zapomnianej i niewykonywanej, a jakże rewelacyjnej, młodzieńczej symfonii Kilara - Sinfonii concertante z 1956 roku. Wojciech Kilar był postacią niezwykle barwną, o dwóch twarzach: kompozytora muzyki filmowej i kompozytora muzyki autonomicznej. Oprócz muzyki miał swoje małe fascynacje. Uwielbiał ruch – bywał na lotniskach tylko po to by pooddychać tą atmosferą. Kochał mercedesy – jeździł szybko, często autostradą Katowice-Kraków-Katowice, rejestrację miał z literami, które układały się w słowo BASIA. Cenił kremówki z cukierni hotelu Cracovia. Niezwykle pielęgnował w sobie wolność, także w sztuce. Uważał, że „wolność polega na tym, że Pan Bóg dał człowiekowi rozum i wolną wolę”. I można wybierać. Był wielkim miłośnikiem kotów, a jak twierdził Kazimierz Kutz, Wojciech Kilar miał wręcz kocią naturę.