Punktem wyjścia do rozmowy o Haendlu stało się oratorium „Izrael w Egipcie”, które po raz pierwszy od premiery w Londynie zabrzmiało w Filharmonii Krakowskiej. Łukasz Borowicz, fantastyczny dyrygent i erudyta muzyczny przygotował to wykonanie, które pełne jest zaskakujących momentów. Bowiem dzieło Haendla, które poniosło za czasów kompozytora całkowitą klapę, po blisko stu latach wyciągnął z archiwów młody Mendelssohn i postanowił przywrócić do obiegu koncertowego. Ale przygotował to oratorium na swoich warunkach: wyrzucił uwerturę Haendla wstawiając swoją romantyczną, niczym ciąg dalszy do „Snu nocy letniej”; Haendlowskie części, które mu nie pasowały powyrzucał, trochę dopisał, poprzestawiał, zmienił instrumentację, bo np. nie miał organów, więc musiał je zastąpić innymi instrumentami itd. A więc czy Mendelssohn zadziałał na korzyść Haendla? I ile muzyki Haendla jest w oratorium Haendla? Warto posłuchać!