Dziś są moje urodziny – mógłby powiedzieć słowami Tadeusza Kantora Marek Pijarowski. Mógłby powiedzieć więcej: nie tylko urodziny ale i imieniny. Bo spotkanie w ramach DKM z tym niezwykłym dyrygentem, obdarzonym nie tylko talentem muzycznym ale i wielkim poczuciem humoru odbyło się dokładnie 25 kwietnia, w jego imieniny i urodziny. Marek Pijarowski to wrocławianin – zarówno z urodzenia, jak i przynależności artystycznej – bo przez dwadzieścia pięć lat związany był zawodowo z Filharmonią Wrocławską, od asystenta dyrygenta, po dyrektora naczelnego i artystycznego. Ale też przez chwilę związany był Filharmonią Krakowską, gdzie w latach 1993–1995 pełnił funkcję I dyrygenta. Ponadto był m.in. dyrektorem artystycznym Filharmonii Łódzkiej czy dyrygentem-szefem Orkiestry Filharmonii Poznańskiej (dziś dyrygent honorowy). Przez ponad 50 lat zawodowej kariery pracował z wszystkimi zespołami w Polsce a także z wieloma orkiestrami europejskimi, a także zespołami spoza starego kontynentu m.in. w: Turcji, Egipcie, Izraelu, Meksyku, Korei Południowej, Chinach, Kanadzie, USA i na Kubie. I w tej rozmowie artysta dzieli się swoimi wspomnieniami.