Przez tysiące lat śpiew był częścią codzienności. Towarzyszył pracy, modlitwie i świętom. Ludzie śpiewali podczas żniw, podróży i pogrzebów. Pieśni przechowywały pamięć o przodkach. Opowiadały historie. Uczyły wartości. Były wspólnym językiem emocji. Śpiew wyrażał to, czego często nie dało się powiedzieć zwykłymi słowami. Miłość. Tęsknotę. Ból. Radość. Bunt. Nadzieję. Dziś śpiew jest często traktowany jako umiejętność, a nie naturalna potrzeba człowieka. Wielu uważa, że trzeba śpiewać „ładnie”, aby w ogóle śpiewać. Coraz częściej jedynie słuchamy. Wspólne śpiewanie zniknęło z domów i codziennych spotkań. Zastąpiły je słuchawki i ekrany. Śpiewamy mniej także dlatego, że żyjemy szybciej i bardziej osobno. A jednak śpiew wciąż ma ogromną moc terapeutyczną. Jak postrzegają śpiew klubowicze? I co śpiewa dyrektor Michał Klauza? Zapraszamy do słuchania!