W Tyliczu można podziwiać największą mofetę w Karpatach. Jest to fragment bagnistego strumienia, gdzie ze szczelin w ziemi wydobywają się – z charakterystycznym bulgotem – pęcherzyki dwutlenku węgla. Inaczej mówiąc jest to chłodny wyziew wulkaniczny o temperaturze poniżej 100 stopni Celsjusza.
Mofety zostały otoczone kręgami w latach 60. XX wieku w celu pozyskiwania dwutlenku węgla przy hodowli glonów służących, jako pokarm dla zwierząt. Tak naprawdę była to jedna z największych tajemnic PRL-u- prowadzono tam badania na potrzeby stworzenia skondensowanego pokarmu dla kosmonautów ze Związku Radzieckiego. Program jednak zaniechano, bo nie przyniósł zamierzonych efektów. Władze komunistyczne kazały zasypać betonowe kręgi.
Historia tego miejsca oraz dokładny opis mofety jest przedstawiony na tablicy, która jest ustawiona przy atrakcji. Obok zbudowano altankę z ławeczkami. Nad kręgami jest też mostek, dzięki któremu możemy podziwiać bulgoczące źródełko.
Ten rodzaj chłodnego wyziewu wulkanicznego, można jeszcze zaobserwować w okolicach miejscowości Szczawnik i Złockie na terenie gminy Muszyna. Najbardziej znanym miejscem jest mofeta imienia prof. Świdzińskiego.