Wtorek, 27 paź 6 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Słuchacze Radia Kraków wybrali najdroższe pole na krakowskiej planszy Monopoly

W krakowskiej wersji popularnej gry Monopoly Zamek Królewski na Wawelu będzie miał zaszczytne, najdroższe miejsce. Wawel zdobył aż 62% głosów słuchaczy Radia Kraków. Najtańszym miejscem na planszy Monopoly będzie Nowa Huta. O tym zdecydowali, czytelnicy "Gazety Wyborczej".

Słuchacze Radia Kraków wybrali najdroższe pole na krakowskiej planszy Monopoly
Fot. Teresa Gut

posłuchaj reporetrki Radia Kraków, Teresy Gut o wynikach głosowania

Adam Piśko o Bazylice Mariackiej

Bazylika Mariacka. Fot. Stanisław Kachel

Na planszy krakowskiej edycji kultowej gry Monopoly znajdzie się Radio Kraków. Ale nie tylko.  Dzisiaj wiemy już na pewno, że Zamek Królewski na Wawelu będzie miał zaszczytne, najdroższe miejsce. Zabytek zdobył nieco ponad 60 procent głosów internautów i jego przewaga nad drugim w kolejce Rynkiem Głównym jest zdecydowana. Pozostałe pola pozostaną tajemnicą aż do premiery krakowskiej wersji gry, która będzie miała miejsce jesienią, z okazji przypadających w tym roku  80. urodzin Monopoly.

Wybór należał właśnie do słuchaczy Radia Kraków!!!!

Bo to właśnie Oni  zdecydowali, że to Zamek Królewski na Wawelu będzie miał zaszczytne, najdroższe miejsce. Równocześnie dobiegło końca głosowanie na najtańsze pole planszy. Czytelnicy "Gazety Wyborczej Kraków" wybrali Nową Hutę. 

To miejsca, spośród których wybierali słuchacze Radia Kraków i ich głosy. Łącznie oddano ich 2915. 

- Bazylika Mariacka - 3% (95 głosów)
- Floriańska - 7% (195 głosów)
-  Kazimierz - 6% (184 głosy)
-  Rynek Główny- 16% (467 głosów)
 - Sukiennice - 6 %  (176 głosów)
- Zamek Królewski - 62% (1798 głosów)

Miejsca, które miały szanse znaleźć się na polu NAJTAŃSZYM  - wybierali na www.krakow.gazeta.pl i za pomocą kuponów dołączonych do krakowskiego wydania "Gazety Wyborczej" czytelnicy Gazety (kolejność alfabetyczna):

- Barbakan
- Błonia
- Kopiec Kościuszki
- Nowa Huta 
- Planty
- Podgórze

Na planszy znajdzie się Nowa Huta.

Emocje rosną...

Wybór najdroższego miejsca na planszy Monopoly stał się już tradycją - zazwyczaj decyzję o tym, jakie miejsce znajdzie się na tym polu, Monopoly oddaje w ręce mieszkańców miasta czy danego kraju. Zawsze jednak wybór ten wzbudza wielkie emocje - w 2011 roku głosowanie na pierwszą planszę z polskimi miastami Monopoly stało się wydarzeniem na skalę ogólnopolską, w które zaangażowanych było ostatecznie 2260 miast i wsi. W głosowaniu wzięło udział blisko 600 tys. osób, które oddały łącznie ponad 2 mln głosów. Ostatecznie polskim miastem, które wykazało się największą mobilizacją, zdobyło najwięcej głosów i znalazło się na najdroższym polu polskiego Monopoly o wartości 4 milionów dolarów Monopoly był... Białystok. Samo wydarzenie zostało uhonorowane specjalną tablicą pamiątkową, którą na Rynku Miejskim w Białymstoku odsłonił w dniu premiery gry prezydent miasta. Z kolei ponad 100 tysięcy oddanych głosów dało Warszawie miejsce na specjalnej międzynarodowej edycji Monopoly Tu i Teraz 2015, wydawanej również z okazji 80. urodzin gry,  na której znajdą się wybrane przez internautów najważniejsze miasta świata - w głosowaniu na nie wzięło udział ponad 4 mln internatów ze 182 krajów!

Monopoly to z pewnością jedna z najbardziej kultowych planszówek świata. Od 1935 roku, czyli od wydania pierwszej edycji Monopoly, na całym świecie sprzedano ponad 250 mln egzemplarzy gry. 

Kraków jako jedyne polskie miasto otrzyma własną miejską edycję gry podczas 80. urodzin Monopoly. Tym samym dołączy do takich metropolii jak Nowy York, Londyn, Sydney czy Barcelona, które również posiadają swoją wersję gry. W Polsce jedynie Gdańsk ma swoją miejską edycję gry, która ukazała się w 2014 r. - najdroższym miejscem tej wersji Monopoly, wybranym przez gdańszczan, jest gdański Żuraw.

Oto propozycje Radia Kraków:

Bazylika Mariacka na zdjęciach słuchaczy Radia Kraków
%gallery_41723%
Hejnalica po remoncie. Robi wrażenie! Zwłaszcza...

1. BAZYLIKA MARIACKA


To bez wątpienia wizytówka Krakowa. Chyba najpiękniejszy i najwyższy z krakowskich kościołów. I znakomicie położony, bo przy samiuśkim Rynku Głównym. Jest przedstawicielem tzw. gotyku strzelistego a jego gwiaździste sklepienie z polichromią Jana Matejki zapiera dech w piersiach.
Posiada dwie wieże. Ale tylko z jednej z nich (należącej do miasta hejnalicy) co godzinę strażak wygrywa na trąbce słynny hejnał, a potem z góry macha ręką zdziwionym turystom, co nie ma większego sensu, bo ci i tak nie wierzą, że to na żywo.

Zobacz: Hejnalica na Wieży Mariackiej jest po remoncie. Robi wrażenie!

%gallery_2004019%
Ołtarz Wita Stwosza w kościele Mariackim w Krakowie. Archiwalne zdjęcia

Do Bazyliki Mariackiej krakowianie wchodzą wyłącznie by się pomodlić. Bo wtedy jest za darmo. Zwiedzający muszą za wstęp zapłacić. A jest co zwiedzać! W Bazylice znajduje się wspaniały ołtarz autorstwa Wita Stwosza, który stał się na długie lata przekleństwem Marka Kondrata po tym jak zgubił na jego tyłach złotą ciżemkę. 

%gallery_2004012%
Bazylika Mariacka na archiwalnych zdjęciach. Fot. Narodowe Muzeum Cyfrowe

Najwybitniejsze dzieło genialnego norymberczyka podziwiają głównie turyści, bo krakowianie chętniej palą świeczki przed bocznym ołtarzem Św. Tadeusza Judy, patrona spraw beznadziejnych. Powinno to dać do myślenia włodarzom miasta. I chyba daje. Podobno niektórzy z nich też tam te świeczki palą…

%gallery_41716%
Ulica Floriańska. Fot. Zygmunt Put
Ulica Floriańska na zdjęciach słuchaczy Radia Kraków
Na Kazimierzu. Fot. Rafał Surówka
%gallery_41751%
Ulica Floriańska na archiwalnych zdjęciach NAC
Kazimierz na zdjęciach słuchaczy Radia Kraków

2. ULICA FLORIAŃSKA

To chyba najbardziej znana z krakowskich ulic. I najdroższa. Zaryzykuję twierdzenie, że jest to także najpiękniejsza z krakowskich ulic. Jeżeli stoisz przed standem z widokówkami i nie ma tam widokówki z ulicą Floriańską, to znaczy, że nie jesteś w Krakowie. Leży w samym centrum Starego
Miasta pomiędzy Bramą Floriańską, nad którą góruje wizerunek Św. Floriana - patrona strażaków a kościołem Mariackim, na którego wieży urzędują sami strażacy.

Być w Krakowie i nie przejść się Floriańską, to jak być w Paryżu i nie widzieć Wieży Eiffla, to jak być w Rzymie i nie zobaczyć Watykanu, to jak być Toruniu i nie zjeść piernika. Przez całe lata była symbolem krakowskiej metropolii, choć zanim nie weszły w życie przepisy o parku kulturowym, to raczej metropolii w stylu Bangladeszu czy Ułan Bator. Ale to tu zazwyczaj mamy kupowały nam pierwsze poważne buty czy pierwszy garnitur na studniówkę. Tu urzędował obwoźny sprzedawca, który „skarpety, okazja, tanio polecał” (po latach okazało się, że ten pan wcale nie skarpetami handlował) i tu można było zawsze kupić śliczny landszafcik, których całe mnóstwo na murach obok Bramy Floriańskiej oferują studenci ASP.

Dzisiaj, gdy Galeria Krakowska wessała potencjalnych klientów z całej okolicy miejsce butików z lokalnym haut couturem zastąpiły budki z kebabami i lokale ze striptizem, do których na każdym rogu zapraszają ponętne panienki lub przystojni kawalerowie. Co kto lubi. Zawsze zgodnie ze światowymi trendami.

%gallery_41772%
%gallery_41758%

3. KAZIMIERZ

Krakowski Kazimierz jeszcze w początkach lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku był miejscem, w które nikt przy zdrowych zmysłach nie zapuszczał się po zmroku. Lokalny establiszment za prawo tranzytu lubił pobierać myto w przeróżnej postaci. Rano na Placu Nowym (zwanym także
Żydowskim) można było niektóre z owych opłat (np. w postaci zegarków) nabyć w promocyjnej cenie za pół litra.

Wszystko zmieniło się, gdy w samym centrum Kazimierza powstały trzy pionierskie lokale z wyszynkiem: Ariel na ul. Szerokiej oraz Singer i Alchemia na wspomnianym Placu Nowym. Nikt nie mógł przewidzieć, że były to kamyczki, które pociągną za sobą całą gastronomiczno-turystyczną lawinę. I w tej lawinie zginął dawny Kazimierz z mieszkaniami socjalnymi, tanimi warsztatami rzemieślniczymi i nie mniej tanim winem.
Dzisiejszy Kazimierz, to centrum rozrywkowe z historią w tle. Tu noc nie służy do spania. Tu hotele stoją puste, choć pokoje są pozajmowane przez cały rok. Bo szkoda czasu.

Każdy na Kazimierzu znajdzie coś dla siebie. Jedni akcentują jego żydowską przeszłość, inni historię Św. Stanisława Kostki. A jedni i drudzy (choć niektórym religia nie pozwala) wzdychają na wspomnienie kotletów schabowych U Endziora. W życiu nie jadłem tak wielkiego kotleta! 

Co tydzień Plac Nowy zamienia się w jeden wielki pchli targ, który nieco przybliża atmosferę czasów słusznie minionych, gdy trudno było w oficjalnym obrocie kupić cokolwiek. Tutaj można kupić wszystko! A jeżeli nie będziecie uważni, to w przyszłości także wasz opróżniony portfel.

Na Rynku Głównym. Paweł Kurek
Krakowski Kazimierz na archiwalnych zdjęciach NAC
%gallery_2004040%
Rynek Główny na zdjęciach słuchaczy Radia Kraków
%gallery_41765%

4. RYNEK GŁÓWNY

Bez wątpienia największy i najpiękniejszy salon pod gołym niebem w Europie. Jeżeli nie na świecie. Tylko Goethe, który niegdyś przebywając przejazdem w Krakowie zamieszkał w jednej z kamienic przy Rynku nie docenił jego walorów. Ale on był Niemcem. To prawdopodobnie także jedyne miejsce na świecie, w którym możesz się za darmo najeść do syta. Oczywiście pod warunkiem, że jesteś gołębiem. Bo tylko tutaj te „dachowe obsrańce", jak nazywają je nasi południowi sąsiedzi, cieszą się atencją i są traktowane, głównie przez dzieciaki, jako fantastyczne źródło rozrywki. Niestety, to co pozostawia po sobie to źródło już tak fantastyczne nie jest.

Rynek Główny to serce Krakowa. Nikt, kto tu wejdzie z którejkolwiek z wąskich uliczek nie pozostanie obojętny wobec jego uroku. A jeżeli jest cudzoziemcem, który o Polsce dotąd nie wiedział nic, to efekt WOW jest murowany. Tu urzędują najpiękniejsze krakowskie kwiaciarki, tu urzęduje najstarszy na świecie wciąż działający kabaret: Piwnica pod Baranami, tu ktoś porzucił i przewrócił jedną z rzeźb genialnego Igora Mitoraja i to tu otwarto pierwszy w Polsce sklep z policjantami w lokalu po dawnej Baltonie. 

Rynek jest także swoistym symbolem krakowskiej przedsiębiorczości: średniowieczną kostkę brukową, która go niegdyś pokrywała podarowaliśmy Norymberdze, do wieży ratuszowej dobudowaliśmy eleganckie wykusze, co spowodowało, że przestała być zabytkiem klasy 0, a w odsłoniętych podziemiach Rynku zamiast powierzchni handlowych stworzyliśmy muzeum. Nikt na świecie tego nie potrafi zrozumieć. A my tak. Prestige oblige.

Krakowski Rynek na archiwalnych zdjęciach, fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe, www.nac.gov.pl
%gallery_37691%
Fot. Bogusław Sobczak
Sukiennice na zdjęciach słuchaczy Radia Kraków
%gallery_41793%

5. SUKIENNICE

Sukiennice stoją na samym środku krakowskiego Rynku. To pierwsza w Krakowie, pochodząca z XIVw., galeria handlowa, co historycznie uzasadnia pielęgnowaną po dziś dzień w mieście tradycję budowy sklepów wielkopowierzchniowych w centrum miasta. To niezwykłe jak pierwotne dwa
szpalery kramów z suknem rozwinęły się do dzisiejszych rozmiarów.

Główny kształt Sukiennicom nadał Włoch: Giovanni Maria il Mosca, zwany lokalnie Padovanem. To jemu Sukiennice zawdzięczają niezwykłą attykę, ozdobioną maszkaronami. Złośliwi utrzymują, że za wzór twórcom maszkaronów posłużyły twarze ówczesnych krakowian. Ale to brednie. Choć po północy na Plantach nie takie gęby się zdarzają…

Sukiennice to unikalne miejsce, gdzie znajdziemy liczne, drogie kramy na których nie ma niczego, co chcielibyśmy kupić. A mimo to świetnie prosperują. To taki kolejny krakowski cud. Pod arkadami Sukiennic znajdziemy natomiast bankrutujące sklepiki z pamiątkami. Bankrutujące,
bo przepisy o parku kulturowym zabraniają ich właścicielom nawet wystawiania standów z widokówkami na zewnątrz lokali.

Na piętrze mieści się kolekcja malarstwa polskiego XIX w., zapoczątkowana podarowanymi miastu przez Henryka Siemiradzkiego „Pochodniami Nerona”. O ironio, wystawionymi w miejscu, które tyle razy płonęło!

Fot. Jan Ulicki
Sukiennice na archiwalnych zdjęciach NAC
%gallery_41877%
Zamek Królewski na zdjęciach słuchaczy Radia Kraków
%gallery_41800%
Wawel na archiwalnych zdjęciach (www.nac.gov.pl)

6. ZAMEK KRÓLEWSKI

Co to jest Zamek Królewski na Wawelu wie w Polsce każde dziecko kwadrans po urodzeniu. To nie jest wiedza nabyta. To jest wiedza wyssana z mlekiem matki. Wawel to synonim polskości. Wawel to serce narodu. Wawel to pomnik polskiej wielkiej historii. Historii, która niestety jest przeszłością, ale Wawel w każdym, kto go odwiedza budzi nadzieję, że ta historia jeszcze powróci. A często jest to historia politycznie niepoprawna… Bo leży tu i Wł. Jagiełło, który wiadomo co Niemcom i kiedy, i Zygmunt Stary, który hołd od tych Niemców przyjmował. I Jan III Sobieski, który co prawda, z tymi Niemcami pod Wiedniem kolaborował, ale jednocześnie naszych sojuszników z NATO pobił. Takie przykłady można by mnożyć!

I są turyści. Wawel to chyba jedyne miejsce w Krakowie, gdzie nawet krakowianie to turyści. Są tacy, którzy przystają na dziedzińcu zamkowym, by naładować się tajemniczą energią czakramu. Inni przystają na murach, by nasycić się panoramą miasta z imponującym widokiem na Wisłę i
największy wieszak na reklamy w Polsce, czyli dawny Hotel Forum. A jeszcze inni schodzą pod ziemię, do krypt wawelskich, by oddać hołd najwybitniejszym synom narodu polskiego pochowanym w podziemiach Katedry.

No i są jeszcze zbiory Zamku Królewskiego na Wawelu. Ostatnio powiększyły się o kilka nowych nabytków. Wśród nich jest obraz przedstawiający wojska moskiewskie kapitulujące przed królem Władysławem IV pod Smoleńskiem. Ten obraz zapewne stanie się obowiązkowym celem pielgrzymek tych, którzy wcześniej zwiedzali krypty…

%gallery_26365%
  • Pobierz
    261da7b27886c4eed47a641353519ad8.doc DOC

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Spór o UPA dzieli już nie tylko Polskę i Ukrainę. Ekspert wskazuje na przełom

  • Zamknięto dziki parking na krakowskich Bielanach. Miasto szuka rozwiązania

  • Odwołana rzeczniczka uczniów zabiera głos. "Dzień wcześniej dostałam pismo od prezydenta Gibały"

  • 20-letni sołtys Cikowic chce głosować za własnym odwołaniem. W tle konflikt z proboszczem

  • Bruk-Bet Termalica melduje się w 1/8 finału Pucharu Polski

  • Groźny wypadek na rynku w Nowym Sączu. BMW wjechało na chodnik i potrąciło pieszego