Wtorek, 27 paź 0 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Wystawa poświęcona Adamowi Chmielowskiemu - św. bratu Albertowi

Otoczony kultem wizerunek "Ecce Homo" i niemal wszystkie obrazy autorstwa Adama Chmielowskiego oraz związane z nim pamiątki można oglądać na wystawie otwartej w krakowskim Muzeum Archidiecezjalnym.

Wystawa poświęcona Adamowi Chmielowskiemu - św. bratu Albertowi
fot:PAP/Stanisław Rozpędzik
" Być dobry jak chleb " wystawa obrazów i pamiątek Adama Chmielowskiego św. Brata Alberta w Muzeum Archidiecezjalnym
%gallery_60735%

"Kiedy brat Albert był jeszcze Adamem Chmielowskim, uczył się malarstwa w Monachium, chodził po galeriach i patrzył na obrazy wielkich mistrzów, napisał takie piękne zdanie: +nie pije się z konewki, jeśli można pić ze źródła+. To zdanie można odnieść do tej wystawy, choćbyście Państwo znali wszystkie obrazy Adama Chmielowskiego z albumów i ze zdjęć, to za każdym razem są one jak konewka – trzeba je zobaczyć w oryginale. Jego obrazów nie da się ani skopiować ani dobrze sfotografować" – mówił podczas wernisażu biskup Grzegorz Ryś.

Przywołał też zdanie z książki poświęconej Adamowi Chmielowskiemu: "takich obrazów nie maluje się bezkarnie". "To odniesienie do +Ecce Homo+, ale równie dobrze mogło być powiedziane o obrazie św. Franciszka. Chyba w całej historii Kościoła nowożytnego nie było człowieka, który tak dobrze wszedł w duchowość franciszkańską jak brat Albert. On nie malował obrazów bezkarnie, a ja życzę, żebyście ich nie oglądali bezkarnie" – powiedział bp Ryś.

Adam Chmielowski był aktywnym uczestnikiem powstania styczniowego, w wyniku ran odniesionych w walce amputowano mu nogę. Po studiach w monachijskiej Akademii Sztuk Pięknych rozpoczął karierę malarza. Mając trzydzieści kilka lat wstąpił do zakonu i jako brat Albert poświęcił się pracy wśród najuboższych. Założył Zgromadzenia Braci Albertynów i Sióstr Albertynek, które do dziś kontynuują jego misję. Został beatyfikowany i kanonizowany przez papieża Jana Pawła II.

Sejm ustanowił rok 2017 – rokiem św. Brata Alberta w 100. rocznicę jego śmierci, która przypada 25 grudnia.

Najważniejszym eksponatem na wystawie zorganizowanej w Muzeum Archidiecezjalnym jest wizerunek "Ecce Homo" – obraz z sanktuarium św. Brata Alberta ss. Albertynek w Krakowie, gdzie umieszczony w ołtarzu głównym świątyni jest otoczony kultem.

Zwiedzający zobaczą niemal wszystkie obrazy, które namalował Chmielowski. Prace zostały wypożyczone ze zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie i Krakowie, Muzeum Książąt Czartoryskich i Biblioteki Jagiellońskiej oraz udostępnione przez osoby prywatne. Są wśród nich także dwa portrety Chmielowskiego pędzla Leona Wyczółkowskiego, w tym najbardziej znany wizerunek zakonnika, który tuli do serca dziecko.

Pierwsza część ekspozycji ukazuje Chmielowskiego jako artystę. Tu wśród pamiątek znalazły się jego szkicownik oraz kaseta z farbami. Druga część wystawy pokazuje jego posługę zakonną i pracę wśród ubogich. W gablotach wystawione zostały rzeczy osobiste brata Alberta: paszport, zegarek, okulary, kołek drewniany służący za zapinkę do płaszcza. Są też drewniana prycza, taboret i klęcznik, których używał.

Na wystawie można zobaczyć także Wielką Wstęgę Orderu Polonia Restituta, którą prezydent Ignacy Mościcki w 1938 r. nadał pośmiertnie bratu Albertowi Chmielowskiemu za wybitne zasługi w działalności niepodległościowej i na polu pracy społecznej.

"Na brata Alberta trzeba popatrzeć w dwóch aspektach: jako na artystę malarza i jako zakonnika służącego ubogim. Przestał malować twarz Chrystusa, a dostrzegł tą twarz w drugim człowieku: sponiewieranym, umęczonym, chorym. Idea brata Alberta, by +być dobrym jak chleb+ jest żywa do dziś. Siostry Albertynki, które prowadzą domy dla bezdomnych to jego córki, a bracia Albertyni, którzy całkowicie poświęcili się opiece nad bezdomnymi to jego synowie" - mówił PAP dyrektor Muzeum Archidiecezjalnego ks. dr Andrzej Nowobilski. Podkreślił, że obcowanie z prezentowanymi na wystawie obiektami ma pozwolić zbliżyć się do brata Alberta.

Dopełnieniem ekspozycji są obrazy namalowane przez współczesnych artystów podczas pleneru artystycznego zorganizowanego w rodzinnej miejscowości brata Alberta – Igołomi k. Krakowa.

Wystawa "Stulecie śmierci św. Brata Alberta 1845-1916" - zorganizowana pod patronatem honorowym prezydenta RP Andrzej Dudy - potrwa do 30 marca 2017 r.

PAP/bp

Obraz "Św. Brat Albert jak opiekun opuszczonych dzieci" autorstwa Leona Wyczółkowskiego zaprezentowany na wystawie poświęconej św. Bratu Albertowi, otwartej 22.12. w Muzeum Archidiecezjalnym w Krakowie. Na ekspozycji znalazły się prawie wszystkie obrazy, jakie zachowały się do dnia dzisiejszego, namalowane przez Adama Chmielowskiego. Wystawa, która potrwa do 30 marca 2017 r., została zorganizowana w związku z ustanowieniem roku 2017 przez Sejm RP Rokiem Adama Chmielowskiego - św. Brata Alberta, w 100. rocznicę jego śmierci.fot: PAP/Stanisław Rozpędzik

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"