„Jestem mordercą” Macieja Pieprzycy jest opowieścią o mordercy bez aktów morderstw. Ma to swoje głębokie uzasadnienie, gdyż przedstawione w filmie milicyjne śledztwo (historia rozgrywa się w latach 70. w Polsce Rzeczpospolitej Ludowej) w sprawie zabójstwa dwunastu kobiet nie doprowadziło do skazania prawdziwego sprawcy.
Przez cały czas trwania postępowania w więzieniu przebywał bowiem niewinny człowiek, z którego milicja bezprawnie uczyniła mordercę. Ten krótki wstęp, proszę się nie obawiać, nie zdradza całej fabuły. Jest on jednak usprawiedliwiony, gdyż historia przedstawiona w „Jestem mordercą”, doceniona Srebrnymi Lwami na tegorocznym Festiwalu Filmowym w Gdyni, została oparta na powszechnie znanych faktach.
Reżysera zainspirowały prawdziwe losy „Wampira Zagłębia”, czyli Zdzisława Marchwickiego schwytanego przez milicję i oskarżonego o brutalne morderstwa, w tym o zabójstwo bratanicy I sekretarza – Edwarda Gierka. Pieprzyca był na ten film skazany, gdyż dziewięć lat temu nakręcił o Marchwickim dokument o tym samym tytule, w którym ujawnił kulisy najbardziej kontrowersyjnego śledztwa milicji w epoce PRL-u. Pełnometrażowa fabuła jest jego poruszającym (w przeciwieństwie do chłodnych obserwacji poczynionych w dokumencie) uzupełnieniem.
Pieprzyca akcentuje w nim ludzki wymiar dramatu, jaki spotyka nie tylko bezprawnie pozbawionego wolności człowieka, ale także milicjanta prowadzącego śledztwo. Arkadiusz Jakubik w roli oprawcy przywodzi na myśl poczciwego ojca, którego zagrał w poprzednim filmie Pieprzycy – „Chce się żyć”. W „Jestem mordercą” gra nieobecnego. Mówi niewiele, ale wymownie o jego wewnętrznym stanie świadczą podkrążone, opuchnięte od zmęczenia i płaczu oczy. To w nich gromadzi się upokorzenie, niesprawiedliwość i cierpienie, czego doświadcza pokrzywdzony. Po drugiej stronie barykady obserwujemy wspinającego się po szczeblach kariery – milicjanta (Mirosław Haniszewski); ambitnego, z werwą, który zrobi wszystko, by udowodnić winę podejrzanego.
W grę wchodzi jednak nie tyle dojście do prawdy, co zaspokojenie męskich ambicji kosztem życia drugiego człowieka. Rosnąca w bohaterze żądza władzy i pieniądza czyni z niego prawdziwego mężczyznę z przetrąconym jednak moralnym kręgosłupem. A może i on jest ofiarą bezwzględnego systemu komunistycznego, który niszczył jednostki, a ludzi zamieniał w tępe automaty wykonujące jedynie polecenia bezwzględnej władzy?
To mroczna (choć też odpowiednio doprawiona humorem) opowieść o wyborach rzutujących ostatecznie na nasze życie, opowiedziana przez Pieprzycę w niezwykle dynamiczny – typowy dla gatunku filmu policyjnego – sposób, doskonale oddająca atmosferę Gierkowskiej „prosperity” w Polsce, czerpiąca wzorce z amerykańskiego kina spod znaku Davida Finchera („Zodiak”). Gorzka historia ludzi, którzy codziennie musieli konfrontować się z pytaniem: „Mieć czy być?”.
Reżyseria: Maciej Pieprzyca
Produkcja: Polska
Urszula Wolak
Spotkanie z Maciejem Pieprzycą - reżyserem filmu o Wampirze z Zagłębia