Twórczość Barry'ego Jenkinsa nie traci rozpędu po tym, gdy czarnoskóry reżyser otrzymał Oscara za film „Moonlight”. Jego najnowszy film (również nominowany do kilku pozłacanych statuetek w tegorocznym wyścigu i nagrodzony za drugoplanową rolę kobiecą kreowaną przez Reginę King) również opowiada o sytuacji Afroamerykanów. Tym razem jednak przenosimy się do lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku, kiedy nienawiść na tle rasowym silnie kształtowała postawy mieszkańców Stanów Zjednoczonych. Rasizm dzielił, krzywdził, a nieraz doszczętnie niszczył życie niewinnych ludzi i, jak podpowiada w swoim filmie Jenkins, czasem wyłącznie poddanie się ratowało z opresji gwarantując namiastkę normalności.
Tish i Fonny tworzą związek idealny. Para zostaje jednak rozdzielena, gdy Fonny trafia do więzienia pod zarzutem gwałtu na Portorykance. Chłopak ma doskonałe alibi, ale niweluje je kolor jego skóry. Prawo i część społeczeństwa jest przeciwko niemu. Miłość Tish i Fonny'ego nie zna jednak granic. Spodziewająca się dziecka kobieta postanawia za wszelką cenę uwolnić ukochanego z więzienia. Pomaga jej w tym zaprzyjaźniony prawnik i matka (King), która jest gotowa do wszelkich poświęceń, by oczyścić z zarzutów Fonny'ego.
To ciepła i wzruszająca opowieść o sile miłości i rodzinnej solidarności, której nie niszczą ani różnice kulturowe, ani światopoglądowe. Wsparcie najbliższych i zrozumienie stoi bowiem zawsze ponad wszystkim. Dlatego w filmie Jenkinsa dobro ma szansę zwyciężyć, ale czy zdoła skruszyć zatwardziałe serca Amerykanów uznających jeszcze w latach 70. XX wieku wyższość białego człowieka czarnoskórymi obywatelami USA.
Dziś w „Kinowyprawach” Radia Kraków rozmowa Uli Wolak z Joanną Łuniewicz o filmie „Faworyta” Yorgosa Lanthimosa z lauretką Oscara Olivią Colman w kategorii „najlepsza kobieca rola pierwszoplanowa”.
Urszula Wolak