Czterogodzinna, chwilami nużąca opowieść czy niezwykłe widowisko pozwalające zanurzyć się w świecie Młodej Polski? Jak pisze Ziemowit Szczerek, obie opinie o spektaklu Agaty Dudy-Gracz w Teatrze im. Juliusza Słowackiego są prawdziwe. Recenzent docenia przede wszystkim niezwykłą atmosferę przedstawienia, jego rozmach i wizualną perfekcję.
Spektakl „Kraków narodowej sztuce – triumf miernoty” jest, zdaniem Ziemowita Szczerka, podróżą do Krakowa czasów Stanisława Wyspiańskiego, ale też opowieścią o mieście, które do dziś żyje własną legendą. Agata Duda-Gracz, odpowiadająca za reżyserię, scenografię i kostiumy, zamienia cały teatr w przestrzeń widowiska. Widzowie podzieleni na cztery grupy przemieszczają się po budynku, oglądając kolejne sceny odgrywane przez aktorów. Jak zauważa recenzent, ten precyzyjnie działający mechanizm przypomina XIX-wieczną teatralną maszynę, w której częścią przedstawienia stają się także publiczność i historia samego teatru.
W centrum opowieści znajduje się młodopolski Kraków – pełen artystycznych ambicji, plotek, obłudy i wzajemnych pretensji. Jak pisze Szczerek, miasto potrafi wynosić swoich twórców na piedestały, ale za życia równie chętnie ich upokarza i niszczy. Szczególnie wyraźnie widać to w postaci Wyspiańskiego (Vitalik Havryła), nieustannie poniżanego przez własnego ojca (Krzysztof Wrona). Recenzent zwraca też uwagę na groteskowe sceny z Chocholem z „Wesela”, znakomicie zagranym przez Tomasza Wysockiego, oraz na satyryczny obraz krakowskiego środowiska artystycznego. Humor przeplata się tu z okrucieństwem, a historyczne postaci i konflikty zaskakująco przypominają współczesność.
Druga część spektaklu, rozgrywająca się już na tradycyjnej scenie, przybiera formę snu Wyspiańskiego. Zdaniem Szczerka pozwala to reżyserce w pełni wykorzystać jej charakterystyczną estetykę, inspirowaną dawnym malarstwem, pełną mrocznych obrazów, teatralnych duchów i niezwykłych kostiumów. Kulminacją jest widowiskowy korowód przywołujący skojarzenia z obrazami Jacka Malczewskiego i „Weselem”. Nie brakuje jednak dramatycznych akcentów, przypominających o osobistej cenie artystycznej wielkości. Jak podsumowuje recenzent, przedstawienie bywa rozwlekłe, a niektóre sceny trwają zbyt długo, ale jego sugestywna atmosfera i wizualny rozmach wynagradzają te niedoskonałości. Nie wszystkim musi się podobać – i nie musi.