Wtorek, 27 paź -1 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Jerzy Armata poleca: „Umrika”

Tegoroczna edycja Sundance przyniosła naszej kinematografii kolejne prestiżowe sukcesy: Agnieszka Smoczyńska-Konopka otrzymała nagrodę specjalną za unikalną wizję artystyczną i design, jakie stworzyła w swych debiutanckich „Córkach Dancingu”, a Michał Marczak został uhonorowany za reżyserię „Wszystkich nieprzespanych nocy” w konkursie filmów dokumentalnych. Ja natomiast chciałbym powrócić wspomnieniami do edycji ubiegłorocznej, rekomendując film hinduski, który zdobył na tym największym amerykańskim festiwalu kina niezależnego nagrodę publiczności.

Jerzy Armata poleca: „Umrika”
fot: materiały prasowe

„Umrika”

Reż. Prashant Nair

Prod. Indie 2015

Jego tytuł – „Umrika” – to potoczne określenie Ameryki, która jawi się bohaterom filmu Prashanta Naira jak mityczna Atlantyda, ziemia obiecana, kraina mlekiem i miodem płynąca, gdzie – jak z przejęciem mówi jeden z jego bohaterów – wszystko jest większe, nawet… centymetry, auta czy ptaki, a ten z darowanym życiem przez prezydenta staje się tak sławny, jak bollywoodzkie gwiazdy. I właśnie do Umriki wybiera się z małej hinduskiej wioski Udai, energiczny młodzieniec, by zrobić tam karierę i zdobyć duże pieniądze. Po dość długim niepokojącym milczeniu w końcu zaczynają przychodzić do wioski bogato ilustrowane fotografiami listy z Ameryki, które uspokajają rodzinę, szczególnie odchodzącą od zmysłów matkę. Ramakant, młodszy brat Udaia, nie do końca im jednak dowierza. Postanawia także opuścić rodzinny dom i sprawdzić, co tak naprawdę dzieje się z jego bratem. A poza tym opowieści o mitycznej Umrice robią na nim również ogromne wrażenie. W eskapadzie towarzyszy mu bliski przyjaciel, nieco safandułowaty, choć wierny Lalu… W Ramakanta wcielił się Suraj Sharme, któremu ogromną popularność przyniosła główna rola w „Życiu Pi” Anga Lee, a w Lalu – Tony Revolori, pamiętny Zero Moustafa z „Grand Budapest Hotel” Wesa Andersona.

„Umrika” jest komediodramatem, w którym śmiech miesza się ze wzruszeniem, a wszystko to opowiedziane jest jeszcze w nieco nostalgicznym tonie. „Bardzo pilnowaliśmy, żeby wszystko było autentyczne. Wszystkie materiały, naczynia, domy, nawet jedzenie, sposób gotowania są autentyczne. Byliśmy świadomi tego, że film trafi do kin poza Indiami, więc tym bardziej czuliśmy odpowiedzialność za to, co i jak przedstawiamy” – wyznaje reżyser. Warto dodać, że Prashant Nair, syn dyplomatów, dorastał w Azji i Afryce, szkołę filmową skończył w Nowym Jorku, a pracował w Paryżu, Berlinie i Pradze, więc może mała hinduska wioska stała się dla niego tym… czym wymarzona Umrika dla bohaterów jego filmu.

Jerzy Armata

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Śnieg, lód i zagrożenie lawinowe w Tatrach. TPN ostrzega turystów

  • Złota Piłka: Kane zwycięzcą plebiscytu, wśród kobiet Pajor tylko za Putellas

  • Pierwsze w Polsce gniazdo szerszenia azjatyckiego zlikwidowane. Wiosną... będą kolejne

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu