Wtorek, 27 paź 0 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Jan Peszek jako Edward II RECENZJA

Po sztukę Christophera Marlowe’a "Edward II" sięga jedna z najważniejszych polskich reżyserek - Anna Augustynowicz.

Jan Peszek jako Edward II RECENZJA
Jan Peszek w roli Edwarda II, materiały prasowe teatru
Edward II w Starym Teatrze (fot. P. Szewczyk)
%gallery_29053%

Rzecz jest o życiu i śmierci króla Edwarda II, monarchy, który rządził Anglią na początku XIV wieku. Historycy zarzucają mu niefrasobliwy styl zarządzania królestwem, obnoszenie się z ateizmem, rozrzutność, wreszcie nienormatywną seksualność, która jawnie manifestowana, stały się przyczyną wewnętrznej wojny. A tymczasem ciało króla należy do Anglii, o czym Edward zdawał się nie pamiętać.

Inscenizacja Augustynowicz ma jednak więcej niż jednego bohatera, co widać gołym okiem. Na tle spowitych w ceremonialną czerń knujących polityczne intrygi lordów Anglii, protagoniści, para królewska, noszą na sobie stygmat purpury. Symbolizuje ich królewskość, ale także w oczywisty sposób stygmatyzuje inność, odrębność i słabość oraz jest także zapowiedzią porażki.

W purpurę odziani są tytułowy Edward – Jan Peszek i jego żona Izabela, siostra króla Francji. W tej roli świetny Błażej Peszek, obsadzony w roli kobiecej zgodnie z konwencją teatru elżbietańskiego. Grający Izabelę balansuje na granicy parodii, pokazuje nie tyle jakąś realistyczną kobiecość, ile nieprzystawalność, odmienność od świata mężczyzn. Królowa, odepchnięta przez małżonka spróbuje włączyć się do męskiej gry i stanie po stronie jego politycznych przeciwników. To nie może się udać – będzie dziwadłem, gorszą, karykaturalną wersją mężczyzny.

Augustynowicz posługuje się charakterystycznym, ascetycznym językiem teatralnym, co często bywa atutem jej przedstawień. Scena jest tu prawie zupełnie pusta, nieomal bez dekoracji i rekwizytów. Aktorzy wygłaszają swoje kwestie i schodzą, zasiadając na miejscach przygotowanych wokół sceny. To teatr w teatrze, a jego teatralność jeszcze bardziej podkreślona zostaje przez zjeżdżające z góry wielkie ramy. Będą ekranem, ale i granicą teatralnej akcji.

Trudno uwierzyć, ale to paradoksalnie jeden z najbardziej zachowawczych spektakli w repertuarze Starego Teatru, i raczej to stwierdzam, niż zarzucam reżyserce. Augustynowicz stawia na słowo, i z poetyckiego języka Marlowa pragnie uczynić wartość spektaklu. Ale to się nie do końca udaje – zbyt duże skróty w dramacie sprawiają, że akcja galopuje w rytmie czkawki, a aktorzy właściwie nie mają szansy dać wybrzmieć wypowiedzianym wydarzeniom i czynom. Wspaniały tekst Marlowa niebezpiecznie zmienia się w średniowieczną kronikę, której zadaniem jest przede wszystkim dać świadectwo faktom - porażkom, zwycięstwom, niespodziewanym zwrotom akcji. I nie pomagają mocne role ojca i syna Peszków, ale także niepokojący urok studenta szkoły teatralnej Bartosza Bieleni w roli homoseksualnego kochanka króla – Gavestona.

Inscenizacja Augustynowicz ma bardzo czytelny i poprawny politycznie przekaz – pokazuje, jak okrutnie mogą być ukarani ci, którzy wyłamują się ze społecznych reguł. Jeśli nawet podejmą walkę, będą musieli ponieść śmierć, niechlubną, haniebną wręcz - jak w przypadku Edwarda w kloacznym dole. Takie przedstawienie, że zacytuję inny spektakl ze Starego Teatru - „Pawia królowej” wg. Doroty Masłowskiej, mogłoby by powstać „za pieniądze Unii Europejskiej”.

Na dodatek surowy koncept samej inscenizacji bardzo szybko się nudzi, i nie budzi większych emocji. Teatralność owego teatru staje się nużąca i nachalna. Opowieść o człowieku w koronie, który postanowił być wolny, nie nadaje się do kontemplacji – jej przekaz trudno uznać za wywrotowy, mimo oczywistych kontrowersji otaczających postać głównego bohatera. Brakuje szaleństwa i gwałtowności, które tworzą oszałamiające piękno dramatu Marlowa.


Justyna Nowicka



"Edward II"
Christopher Marlowe
reżyseria:
Anna Augustynowicz
obsada:
Joker: Arcybiskup, Biskup, Arundel, Lightborn - Michał Majnicz
Kent - Jacek Romanowski
Król Edward II - Jan Peszek
Królowa Izabela - Błażej Peszek
Lancaster / Leicester - Krzysztof Zawadzki
Mortimer - Szymon Czacki
Warwick / Matrevis - Juliusz Chrząstowski
Premiera 31 maja na scenie kameralnej Starego Teatru.
Christopher Marlowe – jeden z głównych przedstawicieli teatru elżbietańskiego – żył w latach 1564-1593. Uzdolniony dramaturg, z pochodzenie syn szewca z Canterbury, był znanym awanturnikiem, podobno nawet agentem angielskiego wywiadu. Jego pomysłem było potraktowanie panowania historycznego władcy jako kanwy dramatu. Marlowe zmarł przed trzydziestką w niewyjaśnionych okolicznościach, podobno zasztyletowany w bójce w tawernie. Zagadkowość tej śmierci do dzisiaj stanowi pożywkę dla teorii o sfingowaniu całego zdarzenia. Zwolenników ma nawet teoria, że po upozorowanej śmierci Marlowe przedostał się do Włoch, gdzie przez lata tworzył sztuki, które swym nazwiskiem firmował niejaki Shakespeare.

 

Jan Peszek w roli Edwarda II
%gallery_28990%

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"