To bez wątpienia jeden z najlepszych filmów irańskich ostatnich lat, a jednocześnie jeden z najbardziej znienawidzonych przez tamtejszy reżim. Jego reżyser – Mohammad Rasoulof – za nakręcenie go bez zezwolenia został skazany na dwadzieścia lat zakazu wykonywania zawodu oraz sześć lat więzienia. Film przedostał się za granicę i stał się sensacją wielu festiwali: w Cannes otrzymał nagrodę Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyki Filmowej (FIPRESCI), a w Hamburgu laur dla najlepszego filmu o tematyce politycznej oraz także nagrodę krytyki.
„Rękopisy nie płoną”
Reż. Mohammad Rasoulof
Prod. Iran 2013
Film poświęcony jest sędziwemu, schorowanemu pisarzowi o opozycyjnych poglądach, który pracuje nad nową książką. Czekają na nią nie tylko zaufani czytelnicy, bardzo jej treścią zainteresowana jest – oczywiście – również władza. Stąd telefoniczny podsłuch oraz nieustanna obserwacja jego domu. W chwili słabości pisarz ulega władzy i decyduje się na oddanie rękopisu, pod warunkiem że otrzyma paszport, który zapewni mu spotkanie z przebywającą za granicą ukochaną córką. Gdyby jednak władza nie dotrzymała umowy, istnieją dwie ukryte kopie książki, dzięki którym jej treść ujrzy światło dzienne. Władza jednak nie zamierza dotrzymywać żadnych obietnic: „chce zjeść ciastko i mieć ciastko”. Właściwie głównymi bohaterami opowieści Rasoulofa jest para pracowników aparatu bezpieczeństwa rozpracowujących pisarza i jego rękopisy: Khosrow to przykładny mąż i ojciec, który sumiennie wykonuje swoją „mokrą robotę”, mając jednak wątpliwości, czy cierpienia jego chorego synka nie są karą Allaha za te właśnie uczynki, Morteza zaś to funkcjonariusz bez skrupułów, ślepo wykonujący polecenia przełożonych.
Film, pomimo że został nakręcony w ekstremalnych warunkach, imponuje rozmachem i warsztatem. Nie ma w nim tylko napisów czołówkowych. Autor „Rękopisów…” nie zdecydował się ujawnić – by nie narażać na nieprzyjemności – nazwisk swych współpracowników, zarówno aktorów, jak i członków ekipy realizacyjnej. To jego – jak twierdzi – dzieło autorskie, jest scenarzystą, reżyserem i producentem filmu, więc w pełni bierze odpowiedzialność za jego powstanie.
Jerzy Armata