Wtorek, 27 paź -1 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Henryk Wars. Geniusz muzyki filmowej symfonicznie

Koncert w ramach Festiwalu 4 Tradycji, który odbył się w Filharmonii Krakowskiej, stał się niezwykłym wydarzeniem, spójnym artystycznie i emocjonalnie. Program został skonstruowany wokół idei przenikania kultur i tradycji muzycznych — polskiej, żydowskiej oraz amerykańskiej — a osią narracji uczyniono twórczość dwóch wybitnych polskich twórców: Henryka Warsa i Mieczysława Wajnberga. Dopełnieniem stała się też muzyka słynnego amerykańskiego kompozytora i dyrygenta Leonarda Bernsteina. Orkiestrę i Chór Filharmonii Krakowskiej poprowadził Michał Klauza, dyrektor artystyczny tej instytucji, który od lat popularyzuje twórczości Henryka Warsa.

Henryk Wars. Geniusz muzyki filmowej symfonicznie
Autorstwa Ewa Podgórska - https://www.szukajwarchiwach.gov.pl/jednostka/-/jednostka/5978781/obiekty/458285#opis_obiektu, CC0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=148847176

Henryk Wars i Mieczysław Wajnberg, choć dzieli ich prawie pokolenie, to połączyła ich przedwojenna Warszawa. Henryk Wars rocznik 1902, to była sława. Twórca muzyki do ponad 50 przedwojennych filmów, autor niezapomnianych piosenek takich jak „Umówiłem się z nią na dziewiątą”, „Już taki jestem zimny drań”, „Ach, śpij kochanie”, „Sex appeal”, „Miłość ci wszystko wybaczy”, „Na pierwszy znak” czy „Tylko we Lwowie”, był w Polsce gwiazdą. Piosenki te wykonywali najwięksi artyści epoki — między innymi Eugeniusz Bodo, Hanka Ordonówna, Adolf Dymsza i Mieczysław Fogg. Wiele z tych utworów powstało z myślą o filmach muzycznych i kabaretach lat trzydziestych.

Mieczysław Wajnberg natomiast, rocznik 1919, (tak na marginesie 30. rocznica jego śmierci minęła w tym roku) gdy wybuchła II wojna światowa był jeszcze studentem Warszawskiego Konserwatorium, ale już był znany, grywał jako pianista w teatrach rewiowych i kabaretach i miał na swoim artystycznym koncie muzykę do filmu „Fredek uszczęśliwia świat”.

II wojna światowa jednak wszystko zmieniła. Mieczysław Wajnberg uciekł na Wschód i po latach osiadł w Moskwie, gdzie był przez władzę szykanowany. Pomagał mu Dymitr Szostakowicz, który niezwykle go cenił. Ich przyjaźń przetrwała wiele lat. Henryk Wars natomiast przeszedł z Andersem szlak bojowy i osiadł na stałe w Ameryce. Blisko dziesięć lat mu zajęło by dostać się do Hollywood i zacząć komponować dla filmu amerykańskiego. Prawda jest taka, że choć zdolny był niesłychanie, miał ogromne doświadczenie w pracy w filmie, to jednak w Ameryce nikt na niego nie czekał.

I choć życiowe drogi tych twórców po II wojnie światowej były odmienne, muzyka obu artystów okazała się zaskakująco bliska. I tak na koncercie 9 maja w Filharmonii Krakowskiej zabrzmiały dwa utwory Henryka Warsa: uwertura „Maalot” oraz odnaleziona po śmierci kompozytora w garażu suita orkiestrowa „Szkice miejskie”. Szczególnie ten drugi utwór zrobił na mnie ogromne wrażenie, swoją lekkością, swingującym charakterem i wyraźnymi wpływami jazzu amerykańskiego. Była w tej muzyce energia wielkich metropolii, ale też elegancja i filmowy rozmach.

Podczas koncertów został wykonany także utwór Mieczysława Wajnberga - „Melodie polskie” op. 47 nr 2 na orkiestrę symfoniczną. Kompozytor, który całe dorosłe życie spędził w Związku Radzieckim, zawarł tym utworze tęsknotę za utraconą Warszawą i polską tradycją muzyczną. Można było odnaleźć echa kujawiaka, poloneza, oberka czy mazura, jednak nie były to cytaty folklorystyczne, tylko raczej subtelne wspomnienia dawnego świata, przefiltrowane przez doświadczenie emigracji i wojennej traumy.

Druga część koncertu należała do monumentalnego „Chichester Psalms” Leonarda Bernsteina. Do Orkiestry Filharmonii dołączył Chór (partie solowe realizowali chórzyści: Lidia Sosnowska – sopran; Joanna Święszek-Przeliorz – alt, Bartłomiej Chorąży – tenor, Paweł Szarpak – bas) oraz dziecięcy solista – Stefan Bertman, śpiewający sopranem. Bernstein, niemal równolatek Wajnberga połączył w swoim dziele tradycję muzyki synagogalnej z nowoczesnym językiem symfonicznym i amerykańską rytmiką. Powstał utwór pełen ekspresji, dramatyzmu i duchowej głębi. W kontekście całego programu „Chichester Psalms” wybrzmiało jako symboliczne zwieńczenie muzycznej opowieści o emigracji, pamięci i kulturowym dialogu.

Był to piękny koncert, ze wspaniałym repertuarem. Trzeba mieć nadzieję, że taka muzyka, zwłaszcza Henryka Warsa będzie częściej pojawiała się na polskich estradach, bo warto poznać symfoniczną twórczość tego kompozytora, genialnego i trochę zapomnianego artysty.

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Śnieg, lód i zagrożenie lawinowe w Tatrach. TPN ostrzega turystów

  • Złota Piłka: Kane zwycięzcą plebiscytu, wśród kobiet Pajor tylko za Putellas

  • Pierwsze w Polsce gniazdo szerszenia azjatyckiego zlikwidowane. Wiosną... będą kolejne

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu