Wtorek, 27 paź 1 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Halina Czerny-Stefańska. Żyła by grać

„Miałam bardzo szczęśliwe i ciekawe życie, ale już się skończyło” – mówiła córce na kilka dni przed śmiercią. W środę, 1 lipca minie 25 lat od śmierci Haliny Czerny-Stefańskiej, charyzmatycznej pianistki, laureatki Konkursu Chopinowskiego z 1949 roku, wielkiej interpretatorki muzyki Chopina.

Halina Czerny-Stefańska. Żyła by grać
Zdjęcie ilustracyjne. / fot: pexels

Jej metodą na chorobę była praca. Im gorzej się czuła, tym więcej pracowała z uczniami, bo pedagogice, głównie w Japonii poświęciła ostatnie 10 lat życia. Wiedziała, że jest chora na raka, tak samo jak jej matka, ale nie miała ochoty na lekarzy, nie chciała dać się wycinać po kawałku. Nie pozwalała też na rozmowy o chorobie. Chciała odejść na własnych warunkach, mimo protestów rodziny, która za jej plecami szukała ratunku u wielu lekarzy.

Była dumna i silna. Choć choroba przysporzyła jej wielu cierpień, ból ukrywała przed najbliższymi. Umierała pogodzona z losem, uwolniona od teraźniejszości, z dystansem do siebie. Powiedziała córce co ma zrobić po jej śmierci i podkreślała, że nie wolno jej płakać. Mówiła, że jeżeli przeżyje, to kurs mistrzowski, który ma prowadzić w sierpniu w Dusznikach trzeba przenieść do domu, do Krakowa. Nie przeżyła.

Urodziła się w domu pełnym muzyki. Ojciec, Stanisław Schwarzenberg-Czerny, pianista, był uczniem Jerzego Lalewicza i Egona Petriego; mama też grała. Miała 5 lat, gdy pod jego kierunkiem rozpoczęła naukę gry na fortepianie. Zadebiutowała w dwa lata później występując w rozgłośni Polskiego Radia w Krakowie. W 1934 roku, mając 12 lat, zdobyła w Konkursie Młodych Talentów w Warszawie nagrodę Alfreda Cortota, co umożliwiło jej naukę w Paryżu u sławnego pianisty. Później kształciła się u prof. Józefa Turczyńskiego z Konserwatorium Warszawskiego, po wojnie zaś u prof. Zbigniewa Drzewieckiego.

Była charyzmatyczną pianistką. Jej gra zawsze wzbudzała emocje. Potrafiła wzruszyć każdą publiczność już po kilku pierwszych dźwiękach. Nie ważne czy było to w Japonii, Ameryce Południowej, USA czy w Europie. Recenzje z jej występu pisane w kilkudziesięciu językach były zawsze entuzjastyczne. Na przykład recitalem w ONZ a także dwoma solowymi koncertami w Carnegie Hall w Nowym Jorku oraz tournee po USA wzbudziła tak duży podziw, że dziennikarz „San Francisco Call Bulletin” pisał: „Od czasów Paderewskiego nie było polskiego pianisty o tak wspaniałym artyzmie, jak Halina Czerny-Stefańska”, zaś Harold Schonberg z „New York Timesa” podkreślał jej „wrażliwość, muzykalność, wdzięk i barwę”. Japończycy podziwiali jej kunszt i nie kryli dla niej uwielbienia. Niemal ją czcili, stawiali jej pomniki; zresztą do dziś trwa jej kult w Japonii.

Gdyby żyła w innych czasach byłaby milionerką, Wtedy jednak jej kariera zależała od ówczesnej władzy. Choć zwycięstwo w Konkursie Chopinowskim w 1949 roku należało jej się bezspornie, o czym świadczyła jej najwyższa punktacja, pierwszym miejscem musiała się podzielić – co było decyzją polityczną – z Bellą Dawidowicz z ZSRR. Gdy zaczęła się jej międzynarodowa kariera nie pozwalano jej zaangażować swojego agenta koncertowego. Wszystkie jej wyjazdy zagraniczne były organizowane przez PAGART, który nie tylko pobierał ogromny procent od jej gaży, ale też decydował gdzie wystąpi. Zdarzało się, że PAGART w jej imieniu i poza jej plecami odmawiał występów twierdząc, że jest chora.

A ona sama nigdy nie rezygnowała z koncertów. Grała dla każdej publiczności. Zarówno dla elit w Nowym Jorku czy Paryżu, jak i słuchaczy wiejskiego domu kultury pod Krakowem. Granie zawsze sprawiało jej wielką przyjemność. Bo ona urodziła się po to, by grać, by występować. To publiczność stawała się dla niej motorem życia. Koncertowała na wszystkich najważniejszych estradach świata, grając solo oraz z towarzyszeniem najlepszych orkiestr m.in. pod batutą takich dyrygentów jak m.in.: Zubin Mehta czy Georg Solti. Kiedy po raz pierwszy Artur Rubinstein usłyszał ją w Paryżu powiedział: „proszę do mnie przychodzić codziennie i grać”. Przychodziła i grała, wzbudzając jego zachwyt. Miała wtedy trzydzieści lat.

Nagrywała dla licznych wytwórni, m.in. Polskich Nagrań, Deutsche Grammophon, Supraphon, Telefunken, His Master’s Voice, rejestrując m.in. dzieła nie tylko Chopina ale i Mozarta, Beethovena, Paderewskiego, Griega i Zarębskiego. Do historii przeszło zamieszanie wokół I Koncertu fortepianowego Chopina, które EMI wydało, jako nagranie słynnego rumuńskiego pianisty Dinu Lipattiego. Po wielu latach okazało się, że to jest nagranie Haliny Czerny-Stefańskiej, które przez pomyłkę trafiło na płytę tej słynnej firmy fonograficznej. Kto dziś ma tę płytę zapewne wie jak bardzo jest poszukiwana na rynku kolekcjonerskim.

Halina Czerny-Stefańska była bardzo ciekawa świata. Lubiła barwne życie. Nie miała stałych upodobań; działała spontanicznie. Mało kto wie, że bardzo lubiła ładnie i kolorowo się ubierać i często projektowała swoje suknie koncertowe. Ciekawe, że miała też talent plastyczny. W czasie wojny studiowała przez rok rzeźbę na ASP. To był przypadek, bo Niemcy zamknęli szkołę Urszulanek, do której chodziła, a ASP jeszcze działało. Okazało się, że miała też zdolności i zamiłowanie w tym kierunku.

Warto pamiętać, że w dużym mieszkaniu przy ul. Gancarskiej w Krakowie, które rodzina Stefańskich zajmowała od 1956 roku latami mieszkało i uczyło się wielu pianistów. To tu prowadził też lekcje mąż Haliny Czerny-Stefańskiej Ludwik Stefański, legendarny profesor, który wykształcił wielu pianistów-chopinistów. W tym domu kariery zaczynali m.in. Ikuko Endo, profesorka Tokijskiej Akademii Sztuki, wcześniej finalistka VII Konkursu Chopinowskiego, Elfrun Gabriel i Peter Rhode pianiści niemieccy, Rafael Alcolado z Kuby a także Kevin Kenner, laureat II nagrody Konkursu Chopinowskiego z 1990 roku. Zdarzały się tygodnie, że do wspólnego obiadu siadało 20 a nawet i 30 osób.

To właśnie jej dom przy Gancarskiej stał się najsłynniejszym adresem pianistów. Dlatego umierając prosiła córkę, aby nie roztrwoniła tej tradycji. I Elżbieta Stefańska, znakomita klawesynistka – nie roztrwoniła. W mieszkaniu przy ul. Gancarskiej, do dziś pełno jest uczniów, muzyka brzmi tam niemal bez przerwy. Tam też siedzibę ma Towarzystwo Muzyczne im. Haliny Czerny-Stefańskiej i Ludwika Stefańskiego, które w tym mieszkaniu organizuje liczne koncerty. A raz do roku, 1 lipca, w kolejne rocznice śmierci zaprasza na koncert w hołdzie Halinie Czerny-Stefańskiej i Ludwikowi Stefańskiemu.

I tak też będzie w tym roku. W środę, 1 lipca, w Auli AM „Florianka”, przy ul. Sereno Fenna 15, o godz. 19, odbędzie się taki koncert. Wystąpią pianiści, którzy byli zarówno uczniami prof. Ludwika Stefańskiego, jak i Haliny Czerny-Stefańskiej, a także uczniowie uczniów . Zagrają, dziś już profesorowie: Joanna Ławrynowicz-Just (Uniwersytet Muzyczny w Warszawie), oraz pedagodzy AM w Krakowie: Janusz Skowron, Marek Szlezer i Piotr Machnik. Państwa Stefańskich będzie wspominać – córka prof. Elżbieta Stefańska i prof. Mariusz Sielski, pianista, rektor AM w Krakowie, uczeń Ludwika Stefańskiego. Będzie wiele muzyki, przede wszystkim Chopina. Wieczór poprowadzi Anna Woźniakowska. Wstęp wolny!

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"